Dyskusja użytkownika tmg
Pamiętacie swoją pierwszą stoicką tezę którą w pełni albo w dużej części zaczęliście stosować w realu? U mnie to było nasze znane przysłowie które łączy się ze stoickim postulatem ignorowania rzeczy na które nie ma się wpływu (w tym przypadku chodzi o przeszłość). A było to "nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem". Sporo mi to czasu zajęło i czasem mam nawroty choroby ale ogólnie widzę wielkie korzyści z tej umiejętności. Przestałem rozpamiętywać dawne klęski, straty, obrazy majestatu i niedoszłe korzyści. Nie dość, że traci się czas na takie żale i burzą komfort życia ale co ważniejsze zatruwają one przyszłość na zasadzie "tyle mi się nie udało, jestem przegrywem, teraz to już za późno" itp. A tak przy okazji przypomniało mi się kolejne przysłowie z tej działki "co było a nie jest nie pisze się w rejestr".
#stoicyzm
BTW ten kot płacze nad rozlanym mlekiem i jest dla atencji
