Oto kot moich sąsiadów, Albert czy jakoś tak się nazywa. Właścicielka wzięła go od kobiety, która chciała go uśpić, bo nie było jej stać na operację kota (nie wiem co dokładnie ale trzeba było amputować tylnią łapę) Operacja się udała, kot znalazł nowy dom i jest bardzo kulturalnym kitku, który daje się głaskać sąsiadom. Kocisko śmiga po dzielni na ksywie „tripod” co jak widać, nie przeszkadza mu pomykać po dachach garaży. #przypadkowykitku #koty


