Ostrzeżenie: Praca może wyglądać jak strumień świadomości, ponieważ nie znoszę pisać tak długich tekstów, a chcę wyrzucić z siebie jak najwięcej informacji mimo OGROMNEGO stresu.

O potrzebie zmiany relacji między konserwatyzmem i socjalizmem i nadchodzącej wojnie ideologicznej.

Mam wrażenie, że zarówno konserwatyści, jak i socjaliści nie mają (bądź starają się o tym nie rozmyślać ze strachu) pojęcia, że wrogość wobec siebie w dobie dynamicznych przemian XXI wieku stała się nie tylko reliktem poprzedniego stulecia, ale także opaską na oczy, która nie pozwala widzieć bardzo niebezpiecznych tendencji wśród możnych tego świata.

Następna wielka wojna ideologiczna jaka wybuchnie, w moim mniemaniu zjednoczy konserwatystów i socjalistów, albo zostaną zgnieceni przez historię. Ów wojna o której mówię nie będzie polegała na walce prawica kontra lewica, ale na dwóch przeciwstawnych sobie sojuszach: konserwatyści i socjaliści kontra liberałowie gospodarczy i technokratyczni neoreakcjoniści.

Nie wierzycie?

Przeanalizujmy więc od początku: Dlaczego konserwatyści powinni przejrzeć na oczy? W latach 70 rządy Reagana i Thatcher udowodniły, że stare wartości można łatwo sprzedać za szybką kasę. Dotychczas w historii tradycjonaliści, czy też może nawet użyję słowa rojaliści, lub strażnicy wartości (bo konserwatyzm w tej formie jaką znamy to przełom wieku 18 i 19) nie byli przeciwni jakiejkolwiek ingerencji w rynek. Doktryna, na której opierali swoje działania nazywała się merkantylizmem.

Oto przykłady jeżeli ktoś nie wierzy:

-Jean-Baptiste Colbert, minister króla Ludwika XIV, wprowadził surowe regulacje jakościowe, subsydiował produkcję oraz zakładał królewskie manufaktury, by ograniczyć import luksusowych towarów.

-Władze hiszpańskie ściśle kontrolowały handel ze swoimi koloniami w Ameryce. Złoto i srebro mogły być transportowane tylko przez wyznaczone porty i specjalnie chronione konwoje, by nie wpaśc w ręce Anglii.

-Państwa europejskie (np. Anglia i Holandia) nadawały wyłączność koronną wielkim spółkom, takim jak Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska czy Holenderska Kompania Wschodnioindyjska.


Wszystko opierało się na wspieraniu rodzimych kupców, przy jednoczesnym używaniu ceł jako środka zapobiegawczego, którego w moim mniemaniu brakuje w dzisiejszych czasach. Pytanie jednak, czy w dobie szaleństwa Trumpa i taniego chłamu z Chin i Indii merkantylizm nie zmieniłby się w bezsensowną walkę na cła?

Powyższe dowody jednak powinny zapalić nam w głowach czerwoną lampkę z pytaniem: Czy konserwatyzm się sprzedał?

W moim osobistym mniemaniu ostatnią próbą naprawy sytuacji było Rerum Novarum papieża Leona XIII, które to mimo aktywnego potępienia socjalizmu, nawoływało tak samo jak działacze socjalistyczni do prawa do godziwej płacy, zrzeszania się w związkach zawodowych oraz ograniczenia czasu pracy.

W dzisiejszych czasach zarówno konserwatyści i socjaliści mogą cieszyć się ludzkimi warunkami zatrudnienia, przynajmniej w Europie. Niezależnie od tego czy jesteśmy zwolennikami tradycji czy rewolucji powinniśmy się cieszyć, że nie żyjemy w XIX wieku. Jednak obawiam się, że jeżeli dalej jako społeczeństwo będziemy bawić się w podziały, zje nas większa ryba.

Dziecko nieświętego związku Reagana i Thatcher, znane jako neoliberalizm zjada wszystko. Konserwatyści powinni przejrzeć na oczy, że tradycja i hierarchia nie są sacrum dla tego bytu. Socjaliści (szczególnie ci wielkomiejscy, czy też kawiorowi) powinni także zrozumieć, że sami nie dadzą rady walczyć, bez oparcia się o jakąkolwiek podstawę, która zjednoczy ludzi niezależnie od poglądów. Swoista międzynarodowość socjalizmu wydaje się w dzisiejszych czasam rozmywać odpowiedzialność, zamiast ją unifikować.

A tym czasem neoliberalny potwór mający gdzieś tradycję i prawa pracownika zdobył w ciągu ostatnich 15 lat nowych sojuszników: zapatrzonych w mroczne oświecenie technokratów, neofeudalistów i zaburzonych emocjonalnie reakcjonistów wprost pragnących holocaustu 2.0. Dziwnym trafem kilkoro z osób o których zaraz opowiem wydaje się mieć objawy neuroatypowości, co martwi mnie, boję się bowiem, że zwykłe osoby ze spektrum autyzmu mogą być szykanowane, bo ktoś uzna, że są pozbawionymi empatii psycholami.

Wracając jednak do sedna: Jeżeli konserwatyści w obronie tracycji i wartości, oraz socjaliści w obronie praw człowieka i pracownika nie przestaną się tłuc i nie zrozumieją, że są zamknięci w pułapce fałszywego dualizmu, skończą jako ofiary na ołtarzu wolnego rynku nadzorowanego przez reakcjonistyczne roboty. Nie mam pojęcia, czy da się jeszcze w ogóle uratować ludzkość od tego strasznego losu, wyglądającego jak skrzyżowanie Idiokracji, Matrixa, Roku 1984 i Człowieka z Wysokiego Zamku, ale chyba muszą spróbować, chyba, że chcą, by ich dzieci nie miały w obozie pracy, przy wydobywaniu uranu, jakiejkolwiek opieki medycznej. No może jakaś opieka będzie, w postaci opaski rażącej śmiertelną dawką prądu dla zbyt osłabionego, nie nadającego się już do niczego osobnika.

Czy naprawdę do tego powinniśmy dążyć? Przed tym ostrzegał Tolkien i masa ludzi przed nim i po nim. Czy naprawdę w imię urojonej potęgi, nieskończonych pieniędzy i infantylnie pojmowanego eternalizmu naszych technofeułdalnych szaleńców będziemy cierpieć w sposób gorszy niż chłop pańszczyźniany? Od 40-50 lat prawica ostrzegała przed lewackimi, satanistycznymi pedofilami z NWO, tym czasem okazuje się, że powinniśmy się bać bogatych ekscentryków, mających na podorędziu zindoktrynowanych przez durne szkoły polityczne lat 90 centrowych i liberalnych, pozbawionych kręgosłupa i moralności politycznych prostaków, proponujących ciepłą wodę w kranie i sypiących nie swoją kasą do ogłupiałego tłumu. Tak piszę trochę z perspektywy polskiej, gdzie nasza scena polityczna jest zaspawana przez dwie partie zarządzane przez starych dziadów.

Jestem przerażony jaki wpływ i jaką moc mają nad USA i jego republikami bananowymi osoby takie jak Musk, Bezos, Zuckberg, Thiel, Karp, Yarvis. Przeraża mnie, że Gates wydaje się powoli, mimo niechęci do Muska, grać powoli do tej samej bramki, co reszta doliny krzemowej. A najbardziej przeraża mnie milczenie wielkiego trio, czyli Rotszyldów, Rockefellerów i Morganów. Czy plany młodszych kolegów tak im imponują, że pomagają im z tylnego fotela, czy też uważają ich za konkurencję?

Gdyby usunąć durne paranormalne wątki z teorii spiskowych o NWO, takie jak jaszczuroludzie, planeta więzienna, satanizm, czy kontrola pogody, to zostaje nam całkiem spełniający się na naszych oczach scenariusz szajki ultrabogatych zboczeńców, którzy mimo, że nikt im nie zagraża i mają wszystko, to dalej chcą dociskać ludzi butem i pieprzyć ich dzieci. Jestem przerażony, bo raczej zawsze byłem sceptyczny wobec teorii spiskowych, ze względu na to, że większość głoszących je ludzi ma ewidentnie coś nie tak pod kopułą, albo są tubami propagandowymi służb.

Czy naprawdę już jesteśmy spaleni? A może moja wrażliwość, zbytnia empatia i paranoje odziedziczone po rodzinie ojca (to nie żart, oni serio są szaleni) zaburzają postrzeganie świata? Pisałem ten tekst dosłownie w obrotach najwyższej paranoi, bojąc się, że już jestem namierzany przez służby, demony, archontów i halucynujące sztuczne inteligencje z przyszłości. Czuję wręcz na skórze dotyk wszystkich chorób i tortur jakie mi chcą te byty zafundować.

Na koniec chciałbym jeszcze zapytać co myślicie o moich przemyśleniach: @Al-3_x @gwf-hegel-fangirl

Do ciebie zaś Al-3 x mam pytanie czemu tak pozytywnie podchodzisz do AI?

Ja ze względu na możliwość zaistnienia Bazyliszka Roko raczej staram się trzymać jak najdalej od sztucznych mózgów, a jeżeli przeanalizować twórczość Rudolfa Steinera, to powinniśmy trzymać się od postępu z daleka, bowiem patronem tego jest Aryman, zły duch, którego możesz kojarzyć z doktryn zaratusztriańskich. Być może Roko i Steiner byli szaleni wymyślając takie rzeczy, ale wychodzę z założenia, że w świecie w którym wygrał nihilizm epistemiologiczny, a nauka, ateizm, religia, filozofia, ezoteryka, new age, teorie spiskowe i polityka zawiodły, a hedonizm, miłość, hobby i ascetyzm nie dają ukojenia, lepiej być przygotowanym nawet na możliwości, które uznaje się za nieprawdopodobne.

#filozofia #technologia #polityka #teoriespiskowe

Komentarze (4)

Ja tam wielbie wizje wintermute, nowe cyfrowe bostwo przyczyni sie do zagaldy tej zjebanej rasy ludzkiej, obym dotrwal zeby to zobaczyc, wyc do ksiezyca kiedy wszystko plonie, zobaczyc jak cale piekno ktore nigdy nie bedzie moje idzie z dymem, a na koncu zasnoc na zawsze na tronie z popiolu.

@Alembik Koncept sojuszu ekstremów nie jest nowy. Sam byłem kiedyś fanem tej inicjatywy. Jak do tej pory próby zrealizowania czegoś takiego nie wychodziły.

Zaloguj się aby komentować