@maly_ludek_lego @xniorvox @TwojStaryJeSuchary
Widziałem też opinię, że potencjalna eskalacja z NATO, ma związek z wyborami w Rosji (Putin ma rekordowo niskie poparcie). Uderzenie na terytorium NATO ma doprowadzić do kinetycznej odpowiedzi sojuszu, żeby Kreml mógł ogłosić stan wojenny. W Rosji wybory są ustawione, ale jedna z ostatnich możliwości obywatelskiego nieposłuszeństwa to olanie pójścia na wybory. Jeśli frekwencja będzie mała, to nawet jak władze podadzą oficjalną rzędu 89% to każdy będzie wiedział, że on i jego bliscy nie ruszyli się z domu.
A dla szarych eminencji będzie to jasna informacja, że trzeba zmienić cara.
Stąd pomysł na eskalację: wzmocnienje poczucia oblężonej twierdzy, odwołanie wyborów przez stan wojenny - stołki zostają tak jak są, możliwość wprowadzenia mobilizacji, potwierdzenie na arenie międzynarodowej hasła "Nie walczymy z Ukrainą, walczymy z całym NATO" (stąd takie trudności)