Komentarze (15)

Patrzysz na takie miejsca i cała historia się układa, ten ostatni dzień. Już miał podejść i skleić kolejną gitarę. Raz byłem w opuszczonym domu to na stole były okulary jeszcze. Ta wizja, że paredziesiąt lat temu ktoś je tam odłożył i nigdy do domu nie wrócił.

@DeadRabbit zawsze mnie zastanawia jak to jest, że można porzucić jakieś miejsce "ot tak", nawet nie zabierając (wszystkich) rzeczy.

@DeadRabbit dokładnie to jest najlepsze w urbexie. Najbardziej lubiłem opuszczone fabryki z czasów PRL-u i człowiek rozkminiał, że ktoś kiedyś przyszedł tam do pracy po raz ostatni.

@DeadRabbit a i też te rozmyślenia, jak tam wyglądało w czasie świetności, gdy ci ludzie cieszyli się z ukończenia budowy, przychodzili codziennie do pracy a to miejsce poprostu żyło. By porównać to z cieniem swojej przeszłości.

@PanKon defile to były robione z czego tylko dało się ukraść w promieniu 20km od fabryki albo centralnie planowana gospodarka dostarczyła. Ergo, to były chujowe gitary. Już czeskie Jolany były lepiej wykonane.

Zaloguj się aby komentować