Dyskusja użytkownika evilonep
Odczuwam lęk, dyskomfort i smutek, że jutro robota po 2 tygodniowym wolnym ( ͡° ʖ̯ ͡°) Znowu te obsrane daily meetingi i praca w tym scrumie jak chińczyk na taśmie
#gownowpis #pracbaza

Odczuwam lęk, dyskomfort i smutek, że jutro robota po 2 tygodniowym wolnym ( ͡° ʖ̯ ͡°) Znowu te obsrane daily meetingi i praca w tym scrumie jak chińczyk na taśmie
#gownowpis #pracbaza

@JesteDiplodokie mi się to marzy żeby tak właśnie się stało, ale nie mam odwagi póki co. Choć coraz bardziej myślę o tym, żeby spakować jeden plecak i pierdolnąć to wszystko w piździec, bo człowiek nawet życie nie zna przez ten wyścig szczurów. Jeszcze trochę kasy dozbieram i może coś pęknie we mnie
@evilonep może zmień robotę. Ja zaczynam dzień od kawy i to jest najlepszy element dnia. Potem jakieś informacje i rozmawiam z kolegą z zespołu. Potem pracuje do daily o 11 i to zależy od natłoku pracy. Jak jest dużo to się ciśnie a jak niewiele to już luz. Może źle do tego podchodzisz? Jeśli nie czujesz komfortu w pracy to nie jest dobrze. Ja pracuję zdalnie.
@DexterFromLab ogólnie to lubie (a na pewno lubiłem) swoją pracę. Po prostu takie mam odczucie, że tracę życie w tej rutynie i w tej pogoni. Chciałbym spróbować właśnie czegoś takiego jak napisał kolega w 1 komentarzu. Chodzi o to żeby wydarzyło się coś nowego, takiego "wow". Czasami gdzieś mi tam się przewijają takie filmiki jak ludzie po prostu wyjechali do jakiś Filipin, Tanzanii i tam poukładali sobie wszystko od nowa. I nie chodzi mi tu o jakieś tygodniowe wakacje. Właśnie czegoś takiego mi brakuje, wcześniej nie miałem takich myśli, ale to może to chwilowy spadek formy psychicznej. Tak sobie myśle, że jeśli dożyję i będę stary to co ja właściwie będę mógł powiedzieć. Tyrałem w korpo, za nawet dobrą kasę, coś tam zobaczyłem, zjadłem i w sumie to tyle. Wiem, że tak żyje i funkcjonuje większość ludzi, ale jakoś mnie to tak dołuje, bo życie ma się jedno, a nie dzieje się nic ciekawego. Trochę długi komentarz, ale mam nadzieję, że złapiesz co mam na mysli
@evilonep no ja mam podobnie. Zdrowa dieta, wyjdź do jakichś znajomych, rower, sen i powinno przejść. Zrób sobie konkretny odwyk dopaminowy - zero neta w telefonie, pracy, kawy, cukru, alko, porno, itp. - może jesteś przesycony bodźcami. Mi pomaga, tylko strasznie ciężko wytrwać dłużej niż dwa tygodnie w ascezie. Zadbaj i siebie, bo pojedziesz do tej Tanzanii i za pół roku będzie to samo.
@evilonep tak wiem, też tak miałem ale teraz mam dużo zajęć. Mam w pracy piątki wolne więc robię dużo rzeczy. Na przykład naprawiam rowery całej rodzinie. Nauczyłem się je serwisować i robię to dużo lepiej niż serwis. Jeżdżę na rowerze i buduje elektryki. Właśnie jestem w trakcie budowania 3-ciego roweru który będzie super wypasem. Poza tym jeżdżę po okolicy rowerami. Ostatnio też projektuje modele 3d do druku i bawię się wycinarką laserową. Będę wszystkim robił upominki. Poza tym mam w planach zbudować córce super wypasiony domek dla lalek. Nie nudzę się. Czeka też sterta książek do przeczytania. Czasami uwiera mnie że nie otworzyłem swojej działalności i nie zbudowałem jakiegoś biznesu skoro potrafię zrobić tyle rzeczy. Ale wiem że w życiu nie chodzi o pieniądze a przecież i tak będąc programistom bardzo dobrze zarabiam i nie muszę się martwić o pieniądze. Więc nie mam firmy bo musiał bym zrezygnować z tych wszystkich fajnych rzeczy które są moim hobby a pieniądze i tak mam. Widzisz życie to sandbox, moje jest lekkie i to doceniam. Trzeba się cieszyć tym co się ma i robić w życiu to co sprawia radość.
@Besteer a dziękuję. Ponieważ zaraziłem żonę wycieczkami rowerowymi to mam z kim jeździć. Córka to nie problem bo ma przyczepkę rowerową i jeździ z nami. Tylko był problem bo żona robiła na rowerze max 40km i już miała dość. Ale teraz jak będziemy mieli oboje rowery z napędami to sobie będziemy robić około 100 km trasy. Już 100km to fajna wycieczka na cały dzień. Najlepsze jest to że to są rowery MTB z pełną amortyzacją więc można bez przeszkód jechać lasem. Więc już nie mogę się doczekać kolejnego sezonu rowerowego. Właśnie skończyłem sprzątać w piwnicy po serwisie roweru dla teścia który wyszedł super fajnie i zabieram się za przerabianie MTB dla żony. Za 5k PLN składam rower o wartości tak minimum 10 bo potrafię dobrze zakombinować i serio działa to bardzo dobrze. Chociaż na rower dla żony polowałem ponad pół roku ale ustrzeliłem wypasionego specjalizeda za 2k cebulionów. No i mam baterie na wypasie bo kuzyn prowadzi firmę która robi między innymi baterie na zamówienie więc mam zawsze najlepsze komponenty w hurtowych cenach.
Zaloguj się aby komentować