„Powyższe zasady wynikają wprost z ram czasowych realizacji Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności, które są wiążące dla Polski jako całości i nie podlegają jednostronnej modyfikacji przez NIMiT jako operatora programu. Terminy kwalifikowalności wydatków oraz realizacji wskaźników wynikają z unijnego harmonogramu wdrażania KPO, którego dochowanie warunkuje rozliczenie środków przez Polskę wobec Komisji Europejskiej” – tłumaczy Gabriel Bińkowski, specjalista ds. komunikacji KPO z Narodowego Instytutu Muzyki i Tańca.
To w zasadzie puenta przedstawiająca problemu z drugiej strony. Większość artykułu to opis jak niesprawiedliwie i absurdalnie potraktowani są niedoszli beneficjenci programu. Tymczasem mamy tu wyjaśnione skąd ta pozorna niespójność: program KPO był negocjowany na poziomie unijnym, stamtąd też pochodziły na niego środki. Program w całości ma ramy czasowe, wyroki WSA choć sensowne, ze względu na powolność postępowania są już bezprzedmiotowe - program za miesiąc zostanie zamknięty i bez renegocjowania go z UE nie jest możliwe dopisanie kolejnych wniosków.
Zaś ta renegocjacja jest poza kontolą zarówno pozwanego jak i sądu - to decyzja polityczna rządu albo sejmu, tak samo jak utworzenie alternatywnych programów dotacji w których opisane w artykule podmioty mogłby wziąć udział.
TLDR: Potencjalni beneficjenci mogą domagać się odszkodowania, ale dołączenie do programu nie jest możliwe bo terminy wynikają z umów międzynarodowych które są dość wysoko w hierarchii polskich aktów prawnych.