Nowy "Nosferatu" odhaczony i werdykt jest taki, że zdecydowanie warto było poświęcić czas na obejrzenie tego filmidła. Fajny klimacik, mroczna atmosferka no i mój ukochany(no homo) Willem Dafoe. Jedyny mały zgrzyt miałem z przedstawieniem wampirzego złodupca, współczesne produkcje przyzwyczaiły mnie do ładnych chłoptasiów o ostrych ząbkach, tak więc wąsaty Janusz z Karpat był dla mnie czymś niezwykłym, no ale taka była wizja twórcy i trzeba ją zaakceptować. Ogólnie polecam, film to takie mocne 7/10. Swoją drogą muszę w końcu się zabrać za książkę Brama Stokera, bo trochę wstyd nie znać klasyki, na podstawie której powstały filmowe wersje. 


#necrobook #dracula #nosferatu #pseudorecenzja

730e2929-5e8e-4e3c-988f-08751a7174d8

Komentarze (7)

@AbenoKyerto Wspaniały to był, warstwa wizualna to była czysta uczta dla oczu. Wampir też był bardzo "brudny", przez co zyskał na realizmie. Jedynie główna bohaterka średnio wyszła pannie Depp.

@bori Widziałem u "Na gałęzi" opinię, że wizualnie doskonały, ale jako film już gorzej. Prawda to? Mam w planach obejrzeć, ale skoro głównie o stronę artystyczną chodzi, to muszę chyba odpalić się na dużym tv.

Twórcy zapewne stwierdzili, że nie mają szans w starciu z łysym Klausem Kinskim z poprzedniej ekranizacji (i to nie jednej), więc poszli w zupełnie inny wygląd wampira, w sumie wyszło im to na dobre uważam. Najnowsza ekranizacja jest bardziej brutalna od poprzednich, ale jednocześnie pięknie robi klimat takich ciasnych, puchatych, niby-przytulnych domów, słabo oświetlonych ciepłym światłem. A gdzieś tam na zewnątrz lata wampir

Zaloguj się aby komentować