@KrzysztofBednarczyk to żaden challenge. To rzucenie rękawicy i powiedzenie poddaję się.
Challenge to byłby zdrowo jeść chociaż 2 dni w tygodniu. I potem mógłbyś rozwinąć to do 3, 4.
W sumie dwa dni to jest jeden dzień gotowania bo szkoda nie gotować od razu na dwa dni.
Sałatka warzywna, np Rucola i pomidory+oliwa. Do tego jakieś węgle i mięso, tylko w odpowiedniej proporcji - sałatka powinna zajmować pół talerza.
To jest zmaganie z tym co wmawiają ci reklamy, z tym do czego przyzwyczajony jest organizm, ze skillami w planowaniu obiadów, umiejętnych zakupach, gotowaniu. Zwłaszcza flora bakteryjna tutaj steruje. Niestety, nieumiejętna dieta rozwija złą florę bakteryjną - dająca zaparcia, wzdęcia i depresję. A taka zła flora wymusza na tobie niezdrowe jedzenie. Np. sprawi, że nie możesz przejść obok stoiska ze słodyczami w sklepie nie kupując nic. Albo, że uważasz to za normalne pić wodę z cukrem do obiadu (ala. cola pepsi itp.). Wiesz, że właściciel fabryki pepsi nie daje jej dzieciom i sam jej nie pije?
Po czasie zdrowszego jedzenia organizm domaga się warzyw w obiedzie, a słodkie picia odrzucają. Tylko trzeba przebrnąć przez dolinę cierpienia i do tego dojść. Ale nie jesteś sam, nawet jeżeli TWÓJ MÓZG CHCE CIĘ ZABIĆ.