szakszę to na obiad zawsze wpierniczam (ʘ‿ʘ) też prosto z patelni, bo wtedy nie wygląda jak jajecznica z móżdżkiem (raz kumpela na wyjeździe zrobiła ogromną porcję i potem dzieliła i na sam widok tego czegoś na talerzu trochę mnie dźwigało xD ale też była kiepską kucharką, więc nie była to najlepsza szakszuka w moim życiu xD).
Najlepsze danie ever, zwłaszcza że można kombinować z dodatkami i makro.
Zaloguj się aby komentować