Komentarze (11)

Zastanawiają mnie dwa kraje wschodniej Europy. Po pierwsze zaskakuje Finlandia z sexy premierką, która okazuje się mocna tylko w gębie - 0.8% jak na państwo graniczące z Rosją i wchodzące na dniach do NATO wydaje się śmiesznie małym procentem. Ktoś powie, że nie chcą dodatkowo prowokować Rosji, ale czy to argument?

Po drugie (i to już ogromne zaskoczenie) - Rumunia. Nie dość, że mocno proamerykański kraj (żeby nie powiedzieć pachołek jankeski), to na dodatek graniczący z Ukrainą i również rozrywaną wewnętrznym konfliktem Mołdawią. 0.1% wygląda tu żałośnie...

Kwoty wzięte pod uwagę w tych kalkulacjach to prawdopodobnie jedynie wsparcie w postaci sprzętu wojskowego. Np. w Hiszpanii mimo odległości odbywały się treningi wojskowe i przyjmowano do szpitali rannych, a i sprzęt chociaż skromny to był dostarczony. Wiem to jedynie stąd, że uczę się hiszpańskiego i dość regularnie czytam hiszpańskie media - a przynajmniej nagłówki

@ZdrowyStolec Finlandia ma 1.3kk granicy z nimi, kto jak kto ale oni najmniej powinni się rozbrajać. Szczególnie że oni mają mnóstwo osób umiejących tę broń obsługiwać, więc w przypadku ewentualnej wojny nic nie będzie tam leżało odłogiem

@Ragnarokk Nie jestem przekonany.

Prawdopodobieństwo, że Rosja by zaatakowała FInlandię jest chyba jeszcze niższe, niż atak na Polskę. Czyli w obecnej sytuacji uwikłania na Ukrainie praktycznie zerowe.

Zaloguj się aby komentować