Nigdy absolutnie nie ciągnęło mnie do fantasy, wszelkiego rodzaju opowieści o elfach, hobbitach, druidach, wiedźminach itd. po prostu mnie nudzą, nie czerpie z nich przyjemności. Z tego wszystkiego wyszło tak, że z trylogii o "Władcy Pierścieni" przez bardzo długi czas obejrzałem tylko połowę "Drużyny Pierścienia", a "Dwie wieże" i "Powrót króla" były mi kompletnie nieznane. Absolutnie nie odmawiam Jacksonowi drygu, jego kino jest naprawdę dobre, ale tematyka była mi kompletnie obca. No ale wypada być człowiekiem obytym i nadrobić te zależności, zwłaszcza że cała ta seria stanowi podstawę naszej popkultury i jest od ręki dostępna na Netflixie.
No i nie wiem jak to napisać, ale coś przy "Powrocie króla" zaskoczyło i zacząłem czerpać prawdziwą przyjemność z serii. Jedynkę i dwójkę zaliczyłem, oglądając to na chłodno, ale teraz śledzę całą historię z zainteresowaniem.
Trzydziestoletni chłop, który po dwudziestu, dwudziestu pięciu latach nadrobił taką klasykę. Nie wiem czy mam się cieszyć, że zacząłem czerpać z tego przyjemność czy wstydzić, że przez tyle czasu byłem ignorantem.
#wladcapierscieni #gownowpis