Nieznanymi mi ścieżkami i niespodziewanymi nawet dla mnie samego czasami moje myśli podążają. Czasami nazywam je „myślami z wolnego wybiegu”. I właśnie jedna z takich „myśli z wolnego wybiegu” przyszła mi do głowy, kiedy przed chwilą zapisałem słowo „wykładowca”. A owocem tej myśli, choć lekko nadgnitym, jest poniższy wierszyk, którym chciałem się z Wami, ale szczególnie to z kolegą @bojowonastaniona , podzielić:


A na uczelni raz wykładowca

zawołał: „Na wykład, raz, Owca!”

Owca bojowo chciał krzyknąć mu: „Nie!”,

ale nie wyszło, bo wyszło mu „Bee!”.


#zafirewallem

#poezja

#tworczoscwlasna

Komentarze (5)

@bojowonastawionaowca To jest taki zabieg, który się czasami stosuje w poezji, jeśli chce się o kimś napisać, ale napisać tak, żeby nie było wiadomo, że to on. Tak, żeby się nie obraził.

Zaloguj się aby komentować