#niemcy #plaza #naturyzm Wszystko ma swoje granice... Siedzimy sobie na plaży fkk, chillout, spokój i w ogóle sielanka. Przychodzi dwóch pedziów, na oko 30 lat, trzymają się za ręce, heheszki. Spoko, normalne. Rozbijają się niedaleko nas, rozbierają i Ruda trąca mnie i mówi patrz na jego tatoo.. Patrzę i aż k⁎⁎wa mnie zatkało. Gość miał na plecach i d⁎⁎ie wytatuowanego klęczącego typa, w pończochach, zajętego waleniem sobie i ciagnięciem drugiego.. Normalna plaża nudystów, rodziny, dzieci a typ sobie z takim obrazkiem paraduje... Jestem tolerancyjny, rozumiem że są różne fetysze, zboczenia ale nie każdy ma ochotę się z nimi zapoznawać...
Niemcy to jednak Niemcy, tolerancja też ma swoje granice. Kiedy Ruda zadzwoniła na polizei to poinformowano ją że patrol w drodze, ktoś już zgłosił. Zanim policja dotarła pojawił się Ordnungsamt (coś w rodzaju straży miejskiej) który zasugerował Panu ubranie się oraz ewentualne opuszczenie plaży. Pan wprawdzie chciał dyskutować ale pojawili się lokalni polizei. Ci po prostu wydali polecenia ubrania się i udania się z nimi. Co trzeba mieć qrwa w głowie żeby z takim gównem paradować na publicznej plaży?




