Dyskusja użytkownika Wyrocznia
Nie wiem czy Lord Facebook zdjął mi już ograniczenie zasięgów, tak jak niby obiecał w lipcu, więc króciutko.
- Gdy Partia wygrała wybory, jedną z absolutnie pierwszych rzeczy jaką zrobiła, był skok na media publiczne. Każdego, kto pamiętał lata 2005-2007, nie dziwiło to w ogóle. TVP, Polskie Radio i PAP zostały zamiecione w kilka tygodni. Kluczowym aspektem było odebranie uprawnień konstytucyjnemu organowi jakim była Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, a przekazanie ich potworkowi zwanemu Radą Mediów Narodowych. Oczywiście większość w RMN mają bardzo lojalni aparatczycy Partii.
- Poczynając od wiosny 2016 roku, z kontrolowanych przez Partię mediów zaczął wylewać się kompletny antyintelektualny ściek. Poziom propagandy przekraczał kolejne poziomy absurdu, co skrzętnie archiwizował np. Oglądam "Wiadomości", bo nie stać mnie na dopalacze, a na Twitterze także flash_vikop.
- W partyjnych mediach nie tylko kłamano i manipulowano rzeczywistością na skalę wcześniej niespotykaną, ale także wprost karmiono odbiorców kremlowską propagandą, szczególnie w odniesieniu do Zachodu.
- Równolegle, prężnie rozwijał się sektor mediów partyjnych. Powstały dwa konglomeraciki medialne: jeden należący do spółki Srebrna (czyli do Partii), a drugi do senatora Biereckiego (czyli również do Partii). Oba prześcigały się w rzyganiu nienawistnymi treściami, w tym okładkami, które mogły z powodzeniem zdobić przedwojenne numery Der Sturmera.
- Jeszcze równolegle funkcjonowały kolejne media, które formalnie nie należały do Partii, ale mówiły to co Partia chciała, w tym także notorycznie nawoływały do polexitu, a okazjonalnie cytowały kremlowskich notabli.
- Jedne, drugie i trzecie media, były sowicie dotowane z pieniędzy podatników. Media dawniej publiczne - po prostu z budżetu, kwotą 2,0, a potem 2,7 mld złotych rocznie. Media srebrno-biereckie nie mającymi uzasadnienia ekonomicznego reklamami spółek Skarbu Państwa oraz różnymi grancikami z rezerwy budżetowej. A te zaprzyjaźnione "tylko" milionami z reklam.
- A już zupełnie na boku, kontrolowany przez Partię koncern wziął i przejął kilkadziesiąt gazet i portali informacyjnych, zamieniając je w taką samą propagandową papkę jak wymienione wcześniej.
- I teraz Partia przegrywa, a dotychczasowa opozycja mówi, że trzeba z tym zrobić jakiś porządek. Że państwo nie może de facto utrzymywać jakiegoś medium tylko dlatego, że przekaz się zgadza. Że nie może być tak, że władza wykonawcza kontroluje publiczną telewizję. Że trzeba przywrócić konstytucyjne prerogatywy KRRiT.
Krótko mówiąc: że ta patologia musi się skończyć.
- I teraz dokładnie, ale to dokładnie ci ludzie, którzy przez te osiem lat tę propagandę tworzyli, każdego dnia robiąc k⁎⁎wę z logiki, kłamiąc wprost w kamery, zmyślając fejk newsy, manipulując danymi, oczerniając kogo tam Nowogrodzka wskazała, wystawiając Partii laurki rodem z Korei Północnej...
...no więc dokładnie ci ludzie podpisują teraz apele w obronie, zgadliście, wolności mediów.
- TVP uruchamia, po raz trzeci lub czwarty, specjalną infolinię "w obronie wolności mediów". Pracownicy agitpropu, którzy każą się nazywać dziennikarzami, ronią gorzkie łzy nad autorytarnymi zapędami nowej władzy w przestrzeni medialnej. Zapewniają, że bronią pluralizmu. Że szykuje się zamach na konstytucję. Że nowa władza ich, chlip i wzrusz, chce usunąć z roboty, którą dostali po tym jak odchodząca władza usunęła setki prawdziwych dziennikarzy, a niekonstytucyjne władze w ogóle umożliwiły ich zatrudnienie.
- Pod apelem o niezależności politycznej mediów, podpisują się ludzie, którzy są wprost zatrudnieni przez wspomnianego senatora Biereckiego. Albo ta jedna pani, która ledwie trzy tygodnie temu podpisała się pod decyzją o usunięciu z orlenowskich mediów treści Lewicy i Trzeciej Drogi.
- I wiecie co jest najgorsze? Że niezależnie od tego jak nowy rząd to ogarnie (i czy w ogóle), ani jak daleko sięgnie miotła - ten mit założycielski 2024 roku będzie na prawicy trwał. Tak jak trwa ten o rzekomych tuskowych represjach "patriotów" po roku 2007. I te wszystkie Karnowskie, Kłeczki i inne Ogórki, które są jeszcze na tyle młode, że mogą kalkulować na powrót do korytka za nawet dwie kadencje, będą z naprawy TVP w 2024 roku robić nowego "Bolka", nową "Zdradę Okrągłego Stołu", nowy Smoleńsk.
- Pamiętam dobrze, jak Tusk wrócił do władzy w 2024 i jak za PRL wyrzucono mnie za patriotyzm - będzie mówi, dajmy na to, Miłosz Kłeczek w roku 2030, tak samo jak dziś o 2007 roku mówią Sakiewicz czy Wildstein senior.
Będzie z tego nowe pokolenie represjonowanych.
#jebacpis #bekazpisu #polityka #wiadomoscipolska #putinowskapolska
(Tekst nie mój, źródło: Doniesienia z putinowskiej Polski na fb)
