#motocykle #problemy1swiata #zalesie

Nawiązując do mojego poprzedniego wpisu ( https://www.hejto.pl/wpis/motocykle-problemy1swiata-motoryzacja-w-tym-roku-mina-dwa-lata-od-mojego-wypadku)

Chciałem się pożalić.

Byłem w kilku salonach i może nie ma już prawie nigdzie sztuk z minionych roczników na promocjach, to motocykli na jazdy testowe też w większości jeszcze nie ma i nie będzie w niektórych przypadkach ponad miesiąc xD

Moto guzzi v85 ostatnia sztuka w Polsce, albo biorę w ciemno bez jazd, albo dopiero kwiecień. Sprzedawca też takie sobie podejście prezentował. Dopiero jego kolega zaproponował kawę - niby nic, ale jednak nie poczułem się tam, jakby chcieli moje pieniądze. Nie mówiąc o tym, że cena, którą gość podał mi przez telefon w zeszłym tygodniu to też już nierealna sprawa.

Generalnie powodzi się w tym kraju, nowe motocykle schodzą na pniu

Za to na plus sprzedawca w Yamaha, Ducati i, o dziwo, Chińczyków - ten ostatni zwrócił uwagę czym przyjechałem i od razu inna rozmowa - może wyczuł pinionc, ale wydaje mi się przede wszystkim, że to bardzo fajny człowiek. I wspomniał o modelu, o którym nie słyszałem, a jest blisko moich potrzeb - Morbidelli T1002V:

https://www.morbidelli.com/pl-pl/products/t1002v

Duży turystyk z silnikiem V marki o włoskim rodowodzie. Wszystko, czego chcę z wyposażenia w standardzie, w tym podgrzewana kanapa. Tylko marka w zasadzie dopiero startuje, więc spore ryzyko. Niby to cześć qj motor (i finalnie Geely), ale cholera wie w którą stronę pójdą i jak będzie wyglądać wsparcie posprzedażowe pod kątem części. Ale z drugiej strony mniej niż połowa ceny Multistrady.

W przyszłym tygodniu ruszam z jazdami (Tracer 7, Multistrada V2s, być może też qjmotor SRT 900s), na resztę motocykli przyjdzie mi czekać z jazdą próbną nawet i do kwietnia.

Ale żeby nie było, patrzeć na pozytywy też trzeba, pod koniec marca wpada mi roczny bonus, który blisko podwoi mi budżet wolnej gotówki, więc jak coś będzie czystym złotem na dwóch kółkach, to mogę od razu podpisywać kwity.

Komentarze (15)

Zły moment na zakup. Przygrzała wiosna i ludzie pokupowali sprzęty na otwarcie sezonu xD

Jak kupować moto to na jesień, tak samo rower

też w większości jeszcze nie ma i nie będzie w niektórych przypadkach ponad miesiąc xD


tez tak miałam kiedyś na wiosnę. jedynie Yamaha ponownie dała rade. reszta olewała klientów

@Rafau zakup nowego motocykla (i samochodu) to jest jedno z rozczarowań jakiego doświadczył w ostatnich latach. Chore wręcz, że wydaje się naprawdę sporo kasy a traktują Cię czasem jak wroga. Nie wiem ile zarabiają w tych salonach, ale dla mnie taki zakup nie jest pstryknięciem palcem, tylko kredytem na parę lat, a tu, zlewka, albo "bierzesz pan albo nie będzie" i podobne. Jazda testowa, owszem, Honda Plaza, jak miała motocykle, ale pewnie przez to byli centrum testowym i mieli dość. W Krakowie też się raz przejechałem, ale wcześniej jak był tam Arher to faktycznie ktoś ze mną pogadał, zapytał. Yamaha - też salon w którym byłem na propsie, zapraszali nawet na przymiarki w przyszłości, do Tenere. Royal Enfield - super podejście, życzę innym markom takiego. No i Voge, ale sezon w Wawie się przeniósł/zlikwidował, zupełnie inna gadka była choć obok mieli Suzuki i Kawasaki zdaje się.

@jedzczarnekoty święte słowa. Mam podobne przemyślenia po moim pierwszym zakupie auta półtora roku temu - może nie było aż tak źle, bo jednak paru sprzedawców fajnych się trafiło, którym zależało (no i mam znajomości w branży). Ale na ten przykład Zasada na zawiłej mnie przekonało, że nie chce Mercedesa, pomimo iż rozważałem GLB I GLE bardzo poważnie (przesiadałem się z meśka). Ale skoro nie chcieli wybitnie moich pieniędzy i sprzedawca nie raczył nawet mi odpisać na maila, to ich popierdoliłem, pisząc im to wprost. Potem jeszcze ktoś od nich próbował się dobić do mnie, ale miałem dość. Finalnie jeżdżę volvo i jestem szczęśliwy

Arhera już nie ma, przez lata widziałem z okien biura jak rozpakowują motocykle. Zdziwiło mnie, że przyjeżdżają w małych kartonach Nawet tam zawitałem jakoś po pandemii pogadać chwilkę i byli rzeczowi dosyć, pomimo iż byłem ze znajomym w przerwie w pracy - takie typowe męczybuły, co to macają a nie kupują ale kurde w ten sposób się zdobywa też potencjalnych klientów na przyszłość.

W ogóle po tej całej akcji z wczoraj skłaniam się ku chinczykowi, właśnie ze względu na sprzedawcę. Tylko trochę się boję nowej chińskiej marki, tym bardziej, że na motocyklu chce jeździć za granicę.

Co do zarobków sprzedawców - moj dobry przyjaciel kieruje salonem jednej z japońskich marek. Duuuzo mi opowiadał o branży, otworzył oczy na wiele aspektów. Juz to nawet tu gdzieś pisałem w jakiejś dyskusji - marża na samochodzie o wartości kilkuset tysięcy złotych to często jakiś tysiak-dwa. Ewentualne rabaty to głównie kwestia "centrali" i sztywnych odgórnych procedur. Standardem jest to, że auto sprzedają z rabatem, który muszą pokryć z własnej kieszeni i dopiero po paru tygodniach dostają zwrot środków. Plus do tego dochodzi jeszcze importer, cele roczne (co ciekawe - nie sprzedaży aut, a kupna - od importera) i właśnie chińska konkurencja. Bo to, że wchodzą nowe marki na rynek wcale nie oznacza, że ludzie w Polsce kupią więcej samochodów - torcik zostanie do podziału mniej więcej podobny, tylko mniejszy jego kawałek wpadnie na talerz producentów europejskich, japońskich czy koreańskich. Jak dołożymy do tego fakt, że dotacje chińskiego rządu sprawiają, że chinskie marki w europie stosują de facto dumping cenowy, to robi się niezbyt kolorowo. Niby dla nas, konsumentów fajnie, bo ceny aut znacznie spadły, zwłaszcza po odklejce pandemicznej, ale długofalowo Europa dostanie po dupie. Spora cześć PKB Niemiec,Czech czy Słowacji, i znaczna także Polski, jest związana z branżą. My może nie mamy własnej marki, ale fabryki samochodów, firmy produkujące części - jak najbardziej. I tu pojawia się dylemat, czy nie warto dopłacić by wesprzeć Unię? I byłby to prosty temat, gdyby nie to, że pazerne korporacje od lat pozwalały na wyciek know-how, technologii do Chin, żeby tylko móc sprzedawać tam auta. Chinczycy byli mądrzy i w pewnym momencie wprowadzili wymóg, że jak zachodni producent chce sprzedawać w Chinach, to musi stworzyć komitywę z lokalną spółką. I pazerne gnidy się godziły, byle tylko utrzymać rynki zbytu. A że przy okazji chińczyki kradli wiedzę na potęgę, aby po latach wrócić i zmieść zachód na ich własnym terenie - no cóż.

@Rafau z tym tysiakiem-dwoma na tak drogim aucie to chyba trochę przesada, ale zapewne są jakieś modele które tak mają. Według mnie Honda ma tak wycenione niektóre 125tki, i 500-tki, żeby łapać klientów, a potem przeskoczą na większe gdzie ceny już są znacznie wyższe.
Nie zapomnę jak w Decathlonie był za 799 zł podstawowy rower MTB, przy którym oczywiście dziesiątki Januszy pytały o "rabacik" "pan spuści stówkę" a na tym rowerze zarabiało się jakieś 60-70 złotych i mieliśmy serdecznie dość ich hurtowego składania.
A skoro piszesz o samochodach - to ja kupiłem u zupełnie innego dealera, gdzie pojechałem coś obejrzeć na urlopie. Inny świat!
Z kolej z lokalnego salonu, dostałem po jakiejś jeździe próbnej maila z prośbą o ankietę. Zwykle to olewam, ale wypełniłem, i w dosłownie jednym polu dałem ocenę 5/10. Jakiś czas potem telefon z salonu, że pani straci całą premię, co było nie tak, przecież dobrze było. Mówię - proszę Pani, chciałem to pole pozostawić puste, ale się nie dało. Więc ocena 5/10 jest równoznaczna z "nie mam zdania/nie chcę odpowiadać" - pośrodku skali. To dalej swoje, że to bardzo niska, że to źle. Mówię: proszę sobie zaznaczyć że się pomyliłem klikając.
A jak wyglądała rzeczona jazda próbna? Zaczęła się od focha w salonie że "już przecież jeździłem tym modelem" - a chciałem dosłownie na pół h pojechać nim na miasto a nie zrobić 15 min kółko pustą ekspresówką jak wcześniej. Ale, tutaj rozumiem że to jakieś korpozasady. Jak wyjechaliśmy to spytałem jaką trasą mogę pojechać itepe "najkrótszą trasą wrócić do salonu bo ja i tak spóźniona jestem". Pomijam że władowałem się jak chciałem w korek, i bardzo się cieszę bo wtedy wyszło że nie widać dobrze martwego pola po odwróceniu głowy do tyłu, i że skrzynia CVT Toyoty to porażka. Ale babeczka całą drogę "siedziała sobie w telefonie" i nie odpowiedziała na żadne, albo prawie żadne z pytań odnośnie tego samochodu.

@jedzczarnekoty o tym tysiącu - dwóch pisze serio - mam info z pierwszej ręki. Na pewno zależy to też od marki, ale wszędzie to są groszowe sprawy. Marże są minimalne i kluczowym jest utrzymanie klienta, żeby z autem jeździł do tego konkretnego ASO przy dealerze na przeglądy, bo dopiero z tego mają przychód, który utrzymuje cały salon.

Zresztą, obczaj sobie jaki model przyjęła Tesla - obsługa sprzedażowa jest w zasadzie zerowa, wszystko załatwiasz on-line, jazda próbna 1h i jak chcesz, to bierz, jak nie, to nie zawracaj dupy. To się po prostu nie opłaca, ale nikt przed nimi nie miał "jaj" żeby się na taki krok odważyć. Poza tym lwia cześć sprzedaży to niestety klienci flotowi, a my, szaraki, co to oszczędności kilkuletnie przeznaczamy na samochód, to jesteśmy nieistotni.

@Rafau prawda prawda. Kolega dzwonił pytał o leasingi, prowadzi JDG, i był w szoku po tym jak go zlewają, albo jak absurdalne oferty dostawał. W stylu:

Meh, trudno, myślałam że może się pan zgodzi

@Rafau bo jeszcze ja nie testował. Może w tygodniu jak pogoda będzie spoko to wezmę na testy jak będzie w okolicy. Oby mi się nie podobało

eh do Katowic jechać albo Kraków

Zaloguj się aby komentować