Moje życie uczuciowo-prywatne to żart.
Wykonałem sporo pracy nad sobą. Jako człowiek - mentalnie, ale też fizycznie. Jestem teraz dość nabity, kostka na brzuchu, łapa siedzi, wcierki odbudoiwały mi włosy (Serio to gówno działa na zakola xD + dobry barber, dłuższa góra i nie widać). Koleżanki prawią mi komplementy. Kumpela mnie wzięła ze sobą na piwo i były koleżanki to usłyszałem od wszystkich trzech "wylaszczył się nam Lopezik", "ale teraz to wyglądasz fajnie" i tak dalej. Nawet moja psiapsia (jedyna którą miałem w życiu) mnie coś tam tekstami zagaduje, a tu mnie szczypnie i tak dalej XD
D⁎⁎y mnie zagadują na uliczkach gdzie są bary/kluby lub łatwo wchodzą w interakcję, te w sklepach odizeżowych uśmiechają się albo zagadują na szybko to tamto.
A ja mam styrany łeb solidnie i duży strach przed odrzuceniem, bo ostatni rok biegałem za laską, która dawała sprzeczne sygnały, na końcu postawiła twardo "nie", ale mnie lubiła i chciała się kolegować. Ja nie chciałem. A teraz ciężko zachorowała i nie mam sumienia jej olewać, bo wiem że osoba w takim stanie zawsze lgnie do ludzi i nie umiem twardo krechy postawić. Nie wchodzę co prawda w rolę tampona, ale sytuacja na tle poważna, że chcę być przyzwoitym.
No i tak sobie marnuję swój prime time. Co ciekawe - 2 lata temu byłem trochę podlany tłuszczem, miałem mniej włosów, gorzej się ubierałem, ale miałem parcie na d⁎⁎y i co miesiąc się umawialem z inną XD
co najlepsze - umiem flirtować, zagadać, ale nie idę dalej, bo się boję emocjonalnego rollercoastera i odrzucenia.
#zwiazki #seks #randkujzhejto
