Moja "siostra" Chce ode mnie połowę posiadłości, na którą łożyłem od śmierci naszego ojca czyl od 11 lat. Taki c⁎⁎j, napisałem ostatnią wolę u notariusza - po mojej śmierci wszystko dostaną jej córki które są najfantastyczniejszym wytworem osatatnich lat. Mogę ginąć, c⁎⁎j z tą socjopatką.
Komentarze (29)
@Jim_Morrison współczuję...
Po prostu podpowiadam inną formę zabezpieczenia dla siostrzenic, bo przy dożywociu jest trochę inaczej to rozpatrywane. To też forma umowy notarialnej. Bo wtedy to jest tak, że one zapewniają Ci już opiekę, wzamian mają nieruchomość, ale tam możesz sobie zaznaczyć, że do śmierci na przykład jakiś pokój jest Twój i sobie tam mieszkasz, a one jakby zarządzają resztą. Poczytaj sobie ewentualnie o tej formie
@moll
>więc po co robić testament i/lub wydziedziczenie?
Po to, że nawet jeśli rodzina zacznie się ubiegać o zachowek, to i tak przytłaczająca większość kasy zostanie temu, kto był w testamencie.
>Skoro jest testament, powinien wystarczyć.
Z reguły wystarcza. Trzeba to tylko robić z głową, a nie zostawiać rodzinę na lodzie zapisując wszystko losowym ludziom.
>Jest wydziedziczenie, tak samo. Nie da się zmanipulować żeby doszło do wydziedziczenia? Też się da
Wydziedziczenie działa na zupełnie innych zasadach, nie można sobie kogoś wydziedziczyć tak o. Muszą być spełnione określone przesłanki.
@Konto_serwisowe a co jeśli to nie losowi ludzie? albo w ogóle czemu ta osoba nie może zrobić ze swoim majątkiem co chce? Jakby za życia chciał wydać wszystko na przysłowiowe "dziewki i koks" to byłoby ok, ale jak na podobnej zasadzie idzie to na przepał po śmierci to już nie fair? Czemu uprawniasz innych do decydowania o nie ich majątku?
@moll
>a co jeśli to nie losowi ludzie?
To wtedy uwzględniasz i ich i rodzinę w testamencie i nikt nie powinien mieć uzasadnionych pretensji.
>albo w ogóle czemu ta osoba nie może zrobić ze swoim majątkiem co chce?
Parafrazując: jesteś odpowiedzialny za to, co spłodzisz.
>Jakby za życia chciał wydać wszystko na przysłowiowe "dziewki i koks" to byłoby ok, ale jak na podobnej zasadzie idzie to na przepał po śmierci to już nie fair?
Nie byłoby ok, problemu by nie było, bo zera się nie dzieli, ale nie byłoby to fair.
>Czemu uprawniasz innych do decydowania o nie ich majątku?
Jeśli kogoś krępują więzy rodzinne, to niech nie krzywdzi innych zakładaniem rodziny.
@moll
>nie.
Nie, bo nie. Cóż za ujmujący argument.
>Mam prawo dysponować swoim majątkiem po śmierci tak jak za życia.
Prawo stanowi inaczej. A skoro prawo mówi, że nie masz prawa, to nie masz prawa.
>Skoro robię jakieś zapisy to nie po to by reszta je podważała
Skoro robisz jakieś dzieci, to nie po to żeby je później olewać.
>Widocznie miałam swoje powody tak jak za życia, by traktować kogoś w taki a nie inny sposób
Skoro masz jakieś powody, to istnieje instytucja wydziedziczenia.
@Konto_serwisowe nie istnieje, zobacz to, może co Ci rozjaśni
mąż nie żyje, za to żyje sobie jego żona (tak dla uproszczenia). Mieli 3 dzieci:
Stefan - inżynier w dużym mieście, dorobił się ze swoją Kaśką mieszkania i 3 synów. Mamę odwiedza na urodziny i święta, sporadycznie zadzwoni zapytać o zdrowie. Dwa razy zawiózł ją do wojewódzkiego na badania na przestrzeni ostatnich 20 lat. Jego synowie siedzą za granicą, jak nie uczelnie to praca.
Ewa - mieszka ze swoją rodziną za granicą. Odkąd wyjechała w domu rodzinnym bywa tylko raz do roku na święta zjeść michę pierogów.
Magda - mieszka niedaleko, jednak do matki osobiście nie zagląda, chyba że już nie ma wyjścia i musi, a nawet wtedy to jest kawka i ciasteczko. Za to z obowiązków wobec seniorki wywiązują sie jej dwie córki. Basia i Zosia. Basia skończyła studia i dojeżdża do powiatowego po pracy, a po robocie ogarnia babci zakupy, lekarzy i porządki, a Zosia pomaga jej w tym w weekendy albo wakacje, bo aktualnie kończy pedagogikę.
Babci się umiera i zostawia testament. W spadku swój dom zapisuje Basi, za to 200k oszczędności plus cała biżuteria przypada Zosi. Stefan dostał kolekcję monet po ojcu i... tyle. Żadna z córek nie została wymieniona w testamencie, za to obie uważają się za pokrzywdzone i namawiają Stefana, by wystąpić o zachowek, na który nie stać Basi, a który również uszczupliłby pulę gotówki Zosi.
Czy w tym przypadku seniorka była niesprawiedliwa i powinna była wydziedziczyć córki - na jakiej podstawie? Czy jednak pazerna rodzina powinna uszanować wolę zmarłej?
Zaloguj się aby komentować