Komentarze (7)

Przeczytałem artykuł i wychodzi na to, że winne jest:


  • niskie wykształcenie (kilkanaście procent kończy edukacje na odpowiedniku naszego gimnazjum)

  • duża stopa bezrobocia

  • elastyczny rynek pracy (zdecydowana większość młodych pracuje na umowach na czas określony)

  • spory socjal - jak stracisz pracę, to bardziej opłaca się być bezrobotnym przez kilka miesięcy, niż znaleźć nową pracę (jeżeli nowa praca jest za niższą stawkę, to jeszcze do interesu dopłacisz).

  • Artykuł tego nie porusza, ale częściowo lenistwo. Wiele osób bez znajomości języka pracuje w Hiszpanii, (rolnictwo, budowlanka, magazyny czy sprzątanie, gastronomia) a Hiszpanie są bezrobotni, bo praca fizyczna ich nie interesuje.

Brak znajomości angielskiego jest w Hiszpanii wręcz szokujący. Nawet w dużych miastach w sieciówkach pokroju Starbucksa można trafić na sprzedawcę, który nie będzie w stanie się porozumieć z klientem. Doświadczone osobiście.

@xsomx żeby to tylko w Hiszpanii.

My mamy jakieś kompleksy, że nie znamy języków, ale to w Polsce obcokrajowiec znający angielski nie ma ma za dużych problemów, żeby się dogadać.

A w takich np. Włoszech czy Francji jest dramat - a tam się angielskiego uczyli, kiedy u nas obowiązkowy był ruski.

W turystycznym mieście we Włoszech kelner nie znający nawet najprostszych zwrotów czy sprzedawca, nie potrafiący zrozumieć "two euros" nie jest czymś dziwnym. Sprawdzone osobiście - niestety.

@LovelyPL To prawda. Również tego doświadczyłem w obydwu tych krajach. W kawiarniach we Włoszech, ale nie sieciówkach, więc jakoś uznałem za zrozumiałem. Natomiast we Francji było to w McDonaldzie i dużej kawiarni w centrum miasta.

W Polsce w dużych miastach jest bardzo dobrze. Wiele ludzi nawet próbuje zrozumieć jak nie rozumie. We Francji szczególnie, po prostu całkowite olanie i brak prób porozumienia. Nawet udawanie, że nie rozumieją po angielsku.

Zaloguj się aby komentować