Mickey 17, czyli jak z ciekawego pomysłu zrobić sztampę. Może na początek o tym czego w tym filmie nie ma: brak tu głębszej refleksji o paradoksie teleportacji, choć temat filmu o to woła, wręcz krzyczy (jest tylko pobieżne liźnięcie problemu na potrzeby opowiadanej historii). Nie jest to ambitne sci-fi, są za to klisze przewalcowane przez amerykańskie kino tak wiele razy, że proszą o litość i o zasłużony spoczynek. Choć film zaczyna się całkiem nieźle, im dalej w film, tym więcej sztampy. Lekkość narracji zamienia się w banał, by w grande finale natężenie banału wywaliło poza skalę.


Ale film nie jest beznadziejny. Efekty specjalne na bogato. Pattison błyszczy. Prowadzona przez niego narracja i akcent genialnie wkomponowywują się w postać Mickiego. Film ma swoje momenty.


Ja po pierwszym teaserze miałem jedak nadzieję na ambitne sci-fi, a po pierwszym zwiastunie na chociaż dobrą zabawę i nieszablonowe podjeście. Pewnie dlatego czuję się rozczarowany.


#filmy

181b211f-10d0-48c7-8934-3029de955d5b

Komentarze (10)

@RACO Jeśli szukasz ambitniejszego sci-fi lub oryginalnego scenariusza to nie. Ale jeśli akurat masz ochotę na mniej wybredne żarty, prosty scenariusz, trochę efektów, może nawet jesteś po paru piwach - to wtedy chyba tak. Ale jak coś to pieniędzy nie zwracam ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

@koszotorobur Moon kiedyś widziałem, ale w sumie zupełnie nie pamiętam o czym to było, więc może warto odświeżyć. A recenzję rzadko czytam/oglądam - w filmach nie za bardzo interesują mnie technikalia, a zupełnie subiektywne osobiste odczucia.

@grzmichuj_gniezno

Ja po pierwszym teaserze miałem jedak nadzieję

Czyli obejrzałeś jakieś urywki, nastawiłeś się na coś czego nie było i teraz jesteś zawiedziony.

Klasyk.

@grzmichuj_gniezno są po to żeby generować hajp emocjami upchanymi w minutę. Potem oglądasz dwugodzinny film i nuda, bo nie ma juz tych upchanych na szybko emocji, które widziałeś wcześniej i rozczarowanko.

Zaloguj się aby komentować