Miałam beznadziejny tydzień, a piątek miał być jego zwieńczeniem, wisienką na torcie zjawisk, które jeżeli mogły pójść źle to poszły.
Ale obudziłam się dziś i czuję, że tak nie będzie! Dzisiaj jestem Katie Królową Piratów!
Śniło mi się, że płynęłam z mężem, kupcem bławatnym, za którego prawie siłą wydał mnie ojciec. Napadli nas piraci, zabrali nam towary, a nam pozwolili odpłynąć a ja wtedy zakochałam się w ich przystojnym kapitanie.
Zmusiłam załogę męża i naszego kapitana, żeby uznali mojego męża za niespełna rozumu i niebezpiecznego i poprowadzili go po desce a ja objęłam władzę nad firmą.
Potem zabiłam kochankę tamtego pirata, zostaliśmy parą i zdobyliśmy władzę na morzach, a potem przejęliśmy pewne wyspiarskie państwo a nasi poddani nas uwielbiali.
Urodziłam dwoje dzieci i wtedy napadło nas sąsiednie państwo. Uwięzili nas a regentką została moja prawa ręka. Gdy nas wypuszczono, okazało się, że państwo jest w ruinie a moje dzieci mają wyprane mózgi. Jako mojego męża pirata przedstawiono mi jakiegoś mężczyznę, który ponoć wycierpiał wiele, więc się zmienił. Wiedziałam, że to nie on, bo zwrócił się do mnie po imieniu, a mój najdroższy kapitan mówił do mnie "moja pani morderczyni".
Uciekłam, porwałam dzieci, ukradłam statek, ruszyłam na morze szukać popleczników i wtedy zadzwonił dzwonek budzika.
Jak królowa piratów ma się przejmować tym, że w pracy nie ma tymczasowo drzwi i okien i pracuje tak naprawdę na placu budowy albo że musi jechać z bandą ośmiolatków na basen.
Królowa piratów gwiżdże na takie pierdoły!
