Komentarze (14)

Przypomniało mi się jak byłem gówniarzem ze świeżym prawkiem w kieszeni. Znajomy rodziców zostawił u nas taką mazdę na tydzień i powiedział, że mogę nią jeździć pod jego nieobecność. No to dawaj wziąłem się za żyłowanie (V6, 2.0). Wspaniale się jeździło, a to były czasy kiedy 140 KM naprawdę robiło na mnie wrażenie. Wszystko było super, ale po chwili jazdy coś strasznie zaczynało śmierdzieć. Więc robiłem przerwy, a potem dalej jazda. Po tygodniu przejażdżek znajomy wrócił i mówię mu, że spoko fura, ale coś śmierdzi jak się jeździ. Na co on mówi, że ma nadzieję, że nie zaciągałem ręcznego, bo nie odpuszcza.

Kurtyna.

Zaloguj się aby komentować