
Maroko, Wietnam, Indonezja: ich stać na kolej dużych prędkości. Dlaczego Polsce idzie tak słabo?
Obserwator LogistycznyBiedniejsze kraje, takie jak Maroko, Indonezja i Wietnam, konsekwentnie realizują swoje ambitne wizje infrastrukturalne

Biedniejsze kraje, takie jak Maroko, Indonezja i Wietnam, konsekwentnie realizują swoje ambitne wizje infrastrukturalne
Tylko, że etap "Wietnam realizuje projekt kolei dużych prędkości" jest bardzo odległy od "Wietnamska kolej dużych prędkości odniosła sukces". W Polsce jest wiele obaw związanych z takimi inwestycjami.
Czy mają uzasadnienie ekonomiczne? Polska ma "problem", że projekty tego typu muszą mieć odbiorców którzy za nie zapłacą. Część nakładów może pójść ze środków publicznych, ale przynajmniej utrzymanie (albo i więcej) powinny pokrywać bilety. Tymczasem kolej wysokich prędkości jest kosztowna - ceny Pendolino odstraszają pasażerów, więc jeszcze droższe pociągi mogą się nie sprzedać.
Łatwiej się buduje od 0 niż rozwija stare rozwiązania.
Łatwiej się wyznacza nowe ślady dróg i torów gdy jesteś dyktaturą niż gdy musisz się użerać z setkami protestów, konsultacji a potem płacić odszkodowania wg. napompowanych cen nieruchomości. Na nasze szczęście rządy w Polsce od transformacji planowały rozwój sieci drogowej - mimo, że budowa zajęła długo to wiadomo było gdzie drogi będą przebiegać. Zobaczcie ile problemów tworzą zaniedbania np. w Małopolsce, gdzie nie zaplanowano z wyprzedzeniem śladu dla S7.
Jeśli dekady temu nie zaplanowaliśmy terenów dla kolei, to sprawiedliwe pozyskanie nowych jest piekłem.
Zaloguj się aby komentować