Macie nagranie z tego co Jerzy Stuhr odhajtował po pijaku. Wjechał w poszkodowanego przodem a tłumaczył się, że nie widział. Dwa razy próbował dać nogę a mówił, że wbrew plotkom od razu się zatrzymał i czekał z motocyklistą na policję. Także tyle była warta jego skrucha, że nawet przepraszając łgał jak z nut. Ha-tfu!