Łukasz Ż. był wielokrotnie karany: za jazdę pod wpływem alkoholu, za jazdę bez uprawnień, za oszustwa i posiadanie narkotyków. Pięciokrotnie sądy zakazywały mu prowadzenia pojazdów. Najczęściej skazywany był na prace społeczne. Raz za złamanie sądowego zakazu trafił do więzienia, odsiedział 11 miesięcy.


Ostatni wyrok dla mężczyzny, również dotyczący złamania zakazu, zapadł niespełna dwa miesiące przed wypadkiem, w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi-Północ. Wówczas sąd orzekł, że mężczyzna musi wrócić do więzienia - na półtora roku. Decyzja nie zdążyła się jednak uprawomocnić.


Początkowo śledczy nie uwzględnili w treści zarzutu prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości, ponieważ oczekiwali na opinię z zakresu toksykologii.

Po jej uzyskaniu mogli rozszerzyć zarzut. Łukasz Ż. nie przyznaje się do winy. Przestępstwo mu zarzucane zagrożone jest karą od pięciu do 30 lat więzienia. Oskarżony nadal przebywa w areszcie.


https://tvn24.pl/tvnwarszawa/srodmiescie/warszawa-koniec-sledztwa-w-sprawie-lukasza-z-jest-zmiana-zarzutu-po-wypadku-na-trasie-lazienkowskiej-st8381102


#wiadomoscipolska #polskiedrogi #wypadek

Komentarze (7)

@Monkey_D._Luffy Przy takim mentalu i po takich wyczynach, czasownik zamknąć powinien być stosowany wyłącznie w kontekście drewnianego wieka od skrzyni, czy pokrywki puszki, którą w amerykańskich filmach zwykło się stawiać na kominku. Totalny odpad społeczeństwa.

@Monkey_D._Luffy To się nazywa recydywa i prawo przewiduje dodatkową "punktację" za to.

Wiadomo jednak, że sądy, jak to sądy - pełna dowolność w wymierzaniu kary.

Zaloguj się aby komentować