Ludzie czasem mówią, że ludzkie problemy, egzystencja są tylko kroplą w morzu kosmosu, pyłkiem zaledwie. I że to napawa ich czasem przerażeniem, poczuciem nic nie znaczenia, może wręcz bezsensu. Pewnie są też bardziej pozytywne opinie i punkty patrzenia. Ale

Ja sobie lubię czasem wyobrazić i uświadomić, że na planecie Ziemia są miejsca takie jak losowy środek oceanu, gdzie wieje wiatr, burzy on fale, wydają one dźwięki i nikt ich nie słyszy. Wybrzeża Szkocji czy Argentyny o podobnej charakterystyce. Tajga syberyjska, las tropikalny, środek pustyni i zbocze góry w Andach, gdzie nie ma nikogo, niczego, czasem może jakieś mikroorganizmy. A czasem bujne życie, poza wzrokiem człowieka. I napawa mnie to spokojem. To tam jest i istnieje, manifestuje swoją obecność. Nieważne, że nikt nie patrzy.


#przemyslenia #rozkminy

Komentarze (3)

@onpanopticon jakby twój komentarz przeczytał ktoś, kogo przeraża wielkość kosmosu i znikomość jego samego, to by chyba dostał ataku paniki na myśl o tych falach wokół i cząsteczkach przez niego przelatujących xd

Czaję, o co chodzi. Acz świadomość tego nie napawa mnie takim spokojem jak te fale i puste lasy gdzieś w pizdu na odludziu.

Widzę jednak po ostatnim zdaniu, że idziemy innymi drogami, ale wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Fajen.

Zaloguj się aby komentować