Komentarze (17)

@KasiaJ Niezła Krytyka Kulinarna. Jak na krzyczący nagłówek, dobrze dobrana wypowiedź, ale gdybyśmy mieli na tej podstawie zestawić to z treścią programów Pana Makłowicza, to moglibyśmy zadać pytanie o dowolny naród w Europie. Wyszłoby na to, że może człowiek zwyczajnie je mięso i czasem niektóre swoje czynności wykonuje poza zakresem narracji historyczno-politycznej. Można by rozwinąć tematykę i napisać: "Polacy mają najpiękniejsze łazienki w Europie, bo pamiętają brudy przeszłości swojej nacji".


Treść płatna, wiec trudno mi zweryfikować, ale pobieżnie przeglądając wniosek mam taki, że jeśli ktoś kogoś chce spróbować nakłonić do ograniczenia mięsa, to uderzanie w mit zaściankowości Polaka jest metodą sprawdzoną i nieskuteczną. Sądzę, że ludzie w eliminacji mięsa nie widzą żadnej korzyści, a prędzej przewagę establishmentu, który biednym chce narzucić styl życia w imię swoich wartości. Ludzie już się boją globalistów, a uderzenie w tony Polaka kołtuna, to raptem jakaś zapalniczka rzucona do pieca.


I czemu postać na obrazku jest tak brzydko wycięta? Artykuł płatny, a grafik chyba nieopłacony

@Pindorek wiadomo, kundel musi mieć pana bo inaczej nie wie jak żyć a jego tożsamość wyznacza certyfikat rodowodu suki, z której wylazł na świat. Och wy nędzni niewolnicy narodowego pana, jakże chwalicie but, który was gniecie xD

@KasiaJ Polacy są w europejskiej czołówce jeśli chodzi o konsumpcję mięsa per capita i jako jeden z kilku krajów w Europie wciąż notujemy wzrosty (stara Europa się już chyba nasyciła i zmniejsza apetyt). Stąd może i celne stwierdzenie, że probujemy sobie zrekompensować lata biedy i niedoborów. Z drugiej strony warto do tego porównania dorzucić ryby i owoce morza. Okazuje się wtedy, że przeciętny Polak zjada poniżej 100kg mięsa i ryb kiedy taki Portugalczyk czy Amerykanin jedzą powyżej 150kg rocznie. Gdyby wliczyć nabiał to już w ogóle zaczyna robić się ciekawie, ale to dużo siedzenia i klejenia statystyk.


Myślę jednak, że nasz wzrost powoli zahamuje i ludzie, choćby dla zdrowia lub z przyczyn proekologicznych, ograniczą konsumpcję mięsa. Wiele osób właśnie przechodzi na diety częściowo wegetariańskie i jedzą mięso np. 3-4x w tygodniu zamiast codziennie. Spoko opcja moim zdaniem, bez większych wyrzeczeń można trochę odciążyć organizm/planetę/zwierzęta (niewłaściwe skreślić). Byle bez odgórnych zamordyzmów.

Mięso samo w sobie jest zdrowe. Problemem są węglowodany, których Polacy spożywają ok. 400g dziennie, a powinni ok. 200-250g dziennie.


Do tego są to węglowodany niskiej jakości - pszenne pieczywo, biały ryż, mnóstwo ziemniaków itd. Pomijam już deser po każdej kawce i alkohol na wieczór.


Dodatkowo bardzo mało warzyw, co rzuca mi się w oczy podczas odwiedzin u rodziny czy znajomych.


Nie zapominajmy też o tym jak to mięso jest przygotowywane. Polacy jedzą głównie smażone mięso, używając do tego hektolitrów oleju rzepakowego, bo w telewizji powiedzieli, że przecież jest zdrowy. Mało kto ogranicza smażenie, a jak smaży to robi to na maśle klarowanym, smalcu czy oliwie z oliwek.


Ostatni punkt odnośnie mięsa- Polacy kochają wędliny, ale nikt nie zada sobie trudu, by je zrobić samemu (np. pieczony schab). Najlepiej gotowa wędlina, z azotynami sodu i innymi szkodliwymi dodatkami jak glutaminian monosodowy (spróbuj poszukać wedlin bez azotynu sodu, poza Gold Valley, Pikok Pure, Piratkami, Glodniakami czy Nature z Biedronki nie ma ich zbyt dużo)


No i oczywiście brak jakiegokolwiek wysiłku fizycznego i higieny snu. A wystarczy codziennie 1-1.5h spaceru dziennie, brak kawy po południu, brak alkoholu i położyć się wcześniej spać.


Moim zdaniem to są główne przyczyny problemów zdrowotnych w Polsce, a nie wysokie spożycie mięsa. Trzeba zmienić styl życia.


Sam jem spore ilości mięsa każdego dnia, ostatni dzień bez mięsa miałem z 15 lat temu. Rzecz w tym, że dbam o każdy szczegół swojej diety i moimi jedynymi słodyczami są owoce. Alkohol ograniczyłem do 0g rocznie. No i mam mnóstwo ruchu, poza spacerami, 3x w tygodniu na siłowni i 3x w tygodniu 50-60min na skakance. Do tego praca nad mobilnością ciała 4 razy w tygodniu.


Raz w roku robię duży panel badań (bez wchodzenia w szczegóły, wydaję jakieś 400zl na promocyjne pakiety w diagnostyce) i zawsze wszystko poza TSH w normie (prawdopodobnie odziedziczę po mamie chorobę Hashimoto i nie mam na to zbyt dużego wpływu). Cholesterol w związku z tarczycą badam raz na pół roku, zawsze mieści się w widełkach 150-180, LDL, HDL i triglicerydy też zawsze w normie. Mam niemal 35 lat.


Mięso nie jest złe, ludzie go potrzebują:)

@Stashqo Ja nie wiem kto tą średnią nabija, bo to wychodzi 300g dziennie na osobę - dorosły czy dziecko. My na pewno tyle nie jemy, więc ktoś musi za nas jeść jeszcze więcej... A nie jesteśmy wegetarianami.

@brck89 


Mało kto ogranicza smażenie, a jak smaży to robi to na maśle klarowanym, smalcu czy oliwie z oliwek.

Chyba właśnie chciałeś zareklamować te sposoby jako zdrowsza alternatywa.


Ostatnio gdzieś widziałem wyszło badanie w stylu czerw mięso chroni przed rakiem.


moimi jedynymi słodyczami są owoce.

Sernika ani makowca, ani batonów proteinowych, ani czarnej czekolady 85%+?

@brck89 Gdzie robisz ten pakiet badań i w jakiej promocji?

Co do azotynu sodu to w rozsądnych ilościach chyba nie jest szkodliwy tylko warunkiem jest aby nie poddawać go obróbce termicznej powyżej 100°C czyli gotowanie kiełbasy tak a grillowanie już nie bardzo. Znam serię pure i nature, często kupuję i kabanosy gryzale czy coś takiego.

Tak, dokładnie o to mi chodziło. Ludzie zazwyczaj smażą na oleju rzepakowym, zdrowszymi alternatywami są masło klarowane, oliwa z oliwek i smalec.


Czerwonego mięsa jem sporo, głównie wołowiny i żyję w świetnej formie.


@Enzo napisałem, w diagnostyce (diag.pl). Regularnie mają promocje na pakiety badań, jesienią i zimą. Pomimo że „oficjalne” zalecenia nie mówią nic o corocznym badaniu się to wolę to zrobić, wierzę, że pozwoli mi to wykryć poważną chorobę jeżeli mi się przytrafi i zwiększyć szanse na wyleczenie

@lexico ja znam, chłopstwo wtedy mięso jadało od święta albo jak ktoś się rozchorował głównie. Na co dzień dieta wegetariańska, mięso wędrowało głównie na pańskie stoły.


Oczywiście coś się ukłusowało, zawsze jakaś rybkę można było złowić ale szału z tym nie było zwłaszcza, że to sporo zależało jakich się miało sąsiadów, mocne lokalne wariacje były pod tym względem.

@DiscoKhan zainteresowałem się kiedyś dietą szlachty i dworu w Polsce.

7 rodzajów mięsa na 1 posiłek - bez problemu

Oni żarli i chlali na potęgę. I tak też chorowali.

@lexico ale to szlachta tylko. Oni to jasne.


Mnie to najbardziej rozwalało jak czytałem ile przypraw walili, aż się jeść tego nie dało czasami xd

Zaloguj się aby komentować