@em-te Czuję się zaszczycony A tak serio to znam kanał tylko wydaje mi się że moje poglądy są nieco rewolucyjne dla niektórych fanów czarnych krążków których poznałem na różnych forach branżowych Boli niektórych że nie spuszczam się nad idealnym stanem płyty, igłami po kilka tysięcy, dążeniem do perfekcji - tylko że cieszy mnie to jak znajdę jakąś fajną płytę z historią za parę groszy i potrafię się nią cieszyć jak dziecko. O bo to nie takie wydanie, a bo ten gramofon to zabawka, bo cośtam.. łojezu. Dlatego mało się udzielam teraz i wolę siedzieć cicho.
Już przyznaniem się że w mojej kolekcji muzycznej mam sporo kaset disco polo czy to że nie pasjonuje mnie polski jazz czy jakieś nonamowe zespoły alt-indie-rock których płyta kosztuje pół mojej pensji włożyło na jednym z forów niezły kij w mrowisko Że jak to jestem fanem winyli i nie mam nawet płyty ''Czarnego węża ddżu'' czy coś w tym stylu
@LondoMollari Dokładnie tak jest, do słuchania muzyki przy robieniu obiadu to mam telefon z YT vancecd tle, jak słucham sobie winyla to spokojnie siadam w fotelu, wybieram sobie co posłuchać, czytam conieco na okładce, przypominam sobie różne fajne chwile i jest git. Co do Loundess war to fakt, to jest rak, winyle właśnie dzięki ograniczeniom technicznym są przyjemniejsze dla ucha bo jakby robili mastering w ten sam sposób co CD czyli rozpiętość dynamiczna byłaby na poziomie niemalże 100dB to igła skakała by po płycie jak pojebion. Miałem ostatnio okazję słuchać sobie ponownie Thrillera Jacksona i wiesz jak się zaczyna z tym tupaniem, skrzypieniem podłogi to jak w wersji CD dupło to takie ''tudu, dudu du'' to aż się regał zatrząsł a na winylu subtelne przejście i elo.