Linia Dmowskiego - projekt bezskutecznie forsowany w Welsalu, porzucony po wygranej wojnie z bolszewikami

hejto.pl

Linia Dmowskiego nie była zwykłą kreską na mapie. Była manifestem ambicji odradzającego się państwa, próbą narzucenia Europie własnej wizji ładu po Wielkiej Wojnie oraz odpowiedzią na pytanie, czym ma być Polska: państwem historycznym, narodowym czy geopolitycznym kompromisem.


Na paryskiej konferencji pokojowej strona polska – z Romanem Dmowskim jako głównym architektem programu – przedstawiła projekt granic, który wykraczał daleko poza to, co ostatecznie znalazło się w II Rzeczypospolitej. Owszem, domagano się terenów, które dziś uznaje się za „oczywiste”: całego Górnego Śląska, Pomorza Nadwiślańskiego z Gdańskiem, Warmii i Mazur. Ale prawdziwy ciężar tej koncepcji leżał na wschodzie.


Według Noty Delegacji Polskiej granica miała biec szerokim łukiem – od Bałtyku, przez Kłajpedę i Połągę, wzdłuż historycznej granicy z 1772 roku, aż po Dźwinę, Mińsk, Prypeć i dalej na Podole, kończąc się na Dniestrze. Był to projekt imponujący w skali: Polska o powierzchni około 447 tysięcy kilometrów kwadratowych, zamieszkana przez ponad 33 miliony ludzi. Państwo wielkie, silne, zakotwiczone zarówno w historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów, jak i w logice powojennej geopolityki.


Co istotne, Dmowski argumentował nie tylko historią. Wskazywał na względy strategiczne, komunikacyjne, a czasem – jak w przypadku powiatu iłłuksztańskiego – na przewagę ludności polskiej. Była to próba połączenia narracji etnograficznej z realizmem politycznym, choć mapa etniczna regionu nie zawsze sprzyjała tym roszczeniom. Polska w tej wizji nie była państwem jednorodnym – była organizmem wielonarodowym, który należało scalić siłą granic i administracji.


Europa jednak tej wizji nie przyjęła. Propozycja została odrzucona, a kilka lat później sam jej autor się z niej wycofał. Podczas negocjacji kończących wojnę polsko-bolszewicką Dmowski opowiedział się przeciwko włączeniu do Polski Mińska i znacznej części wschodnich ziem, których wcześniej się domagał. W Rydze zwyciężył lęk przed federacyjną koncepcją Piłsudskiego i przekonanie, że mniejsza, bardziej „narodowa” Polska będzie stabilniejsza.


Efekt znamy: granica polsko-sowiecka została wytyczona około 30 kilometrów na zachód i północ od Mińska. Polska była mniejsza, ale też porzuciła setki tysięcy – a w praktyce miliony – ludzi, w tym Polaków, po drugiej stronie granicy. Dla nich linia na mapie szybko zamieniła się w linię wyroków, łagrów i masowych grobów.


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #romandmowski #dmowski #endecja #historia #polska #europa #xxwiek


Za: Facebook Bitwy Świata > https://www.facebook.com/photo/?fbid=1316561967155096&set=a.471577261653575


615094392_1316561970488429_6828367468720902134_n.jpg

hejto.pl

Komentarze (6)

LondoMollari

Podczas negocjacji kończących wojnę polsko-bolszewicką Dmowski opowiedział się przeciwko włączeniu do Polski Mińska i znacznej części wschodnich ziem, których wcześniej się domagał. W Rydze zwyciężył lęk przed federacyjną koncepcją Piłsudskiego

I to trzeba mu pamiętać - na złość Piłsudskiemu wolał oddać bolszewikom tereny, dzięki którym historia Polski mogłaby się zupełnie inaczej potoczyć w 1939 roku.

Miedzyzdroje2005

@LondoMollari endecja oddała tereny okupowane przez polską armię, zamieszkałe przez Polaków, którzy - i tutaj uważaj - wspierali polskie wojsko

AureliaNova

@LondoMollari Dmowski to w ogóle imho jeden z większych szkodników międzywojnia i odzyskiwania niepodległości

AureliaNova

No ja bym z tą silną Polska tak nie przesadzał :P to nie HOI4, że jak weźmiesz więcej terenów, to nagle kraj się zmieni w potęgę. Ja tu widzę masę problemów i kraj składający się tak jak Jugosławia, w pierwszym tygodniu wojny z Niemcami. No i co najmniej jedno ludobójstwo więcej.

LondoMollari

@AureliaNova Tak na prawdę nie wiemy, jak potoczyłyby się losy federacyjnej Polski. Być może Hitler w ogóle nie odważyłby się zaatakować, biorąc pod uwagę same ilości dostępnych rekrutów? Być może zrobiłby to później?

AureliaNova

@LondoMollari rekrutami raczej by się nie przejmował. W końcu na pełnej przejechał się po liczniejszej Francji. No ale racja, takie gdybania historyczne zawsze się rozjeżdżają po roku. Bo może nic by się nie zmieniło, a być może nie byłoby w ogóle Hitlera, a może Polska by się rozpadła albo wpadła w ręce Sowietów w 1920 i byłaby krajem Gułagów. Albo mielibyśmy wojnę domową i czystki etniczne na wschodzie. Ale na pewno nie bylibyśmy imperium, tylko krajem trochę większym o totalne zadupia i wkurzonych lokalsów.

Zaloguj się aby komentować