Lekarze to najbardziej znarkotyzowana grupa zawodowa z jaką miałem styczność. Jarają trawkę na potęgę, a do tego doprawiają się benzodiazepinami jak nikt inny. To coś jak małpka dla budowlańca przed rozpoczęciem kolejnego dnia. Są bardzo nieufni w kontaktach prywatnych z osobami spoza ich środowiska, ale dość szybko można zyskać ich zaufanie gdy faktycznie wykazuje się zrozumienie dla ich pracy i nie ocenia się ich przez pryzmat tego czym się odurzają w czasie wolnym. Są bardzo zdystansowani i świadomi wszystkiego co ich otacza nawet będąc pod wpływem miksu kilku substancji. Humor młodych lekarzy to przede wszystkim nabijanie się z celebrytów i reklam suplementów diety. W rozmowach na tematy medyczne, których ja nie rozumiem - nie robią sobie jaj. Nie próbują stawiać diagnozy poza miejscem swojej pracy - każdy na coś choruje.
#przemyslenia

