@cebulaZrosolu też miałem ten problem, zobaczyłem karaluchy dopiero po trzydziestce mimo, że od zawsze mieszkam na blokowiskach.
Próbowałem lepów, psikania, nic nie pomagało.
Jako żądny krwi facet, nie dałem zarobić komuś na przysłaniu chaty, więc poguglałem trochę i znalazłem środek w żelu/paście. Trzeba podejść do sprawy taktycznie, wyczaić którędy prowadzą ich szlaki komunikacyjne.
Tl;Dr
Karaluch zjada przynętę, szczęśliwy wraca do gniazda. Tam, po jakimś czasie, zdycha w konwulsjach. A że te karaczany to kanibale, opierdalają jego truchło i zaczyna się impreza jak dyskoteka techno dla epileptyków.
Poszukam nazwę produktu i podrzucę