
W rok po apogeum zrywania przez Gazprom kontraktów gazowych z europejskimi odbiorcami surowca, gigant nawołuje do urynkowienia zasad sprzedaży gazu w Rosji. Jak się okazało, zapaść rosyjskiej spółki jest coraz większa, a bez "złego" Zachodu firma ma ogromne problemy.
-
Gazprom stracił ogromną część udziałów w europejskim rynku gazu, szanse na powrót są iluzoryczne.
-
Firma boryka się z nadmiarem gazu, chce go lokować na krajowym rynku.
-
By móc utrzymać poziom wydobycia i nie popaść w tarapaty finansowe, spółka musi podwyższyć ceny gazu na rosyjskim rynku.
Co więcej, może się okazać, że ten udział jeszcze stopnieje. Obecnie bowiem eksport gazu z Rosji do Europy opiera się w równym stopniu na LNG, jak i gazie rurociągowym. W tym ostatnim przypadku kluczowy jest gazociąg przez Ukrainę tłoczący około 38-40 mln m3 gazu na dobę.
To także tłumaczy, dlaczego pomimo trwającej od 24 lutego 2022 roku wojny z Ukrainą Rosja nie zdecydowała się na jego zniszczenie. Tyle że kontrakt na przesył gazu przez terytorium naszego wschodniego sąsiada wygasa z końcem 2024 roku. I tu rzecz niebywała, Rosjanie już zabiegają o nową umowę. Jak mówią niezależne rosyjskie portale, Moskwa chce utrzymać choć fragment europejskiego rynku, a bez Ukrainy będzie to trudne.
#wojna #ukraina #rosja