Koniec lockoutu w WNBA - Panie wreszcie zaczną zarabiać w najlepszej kobiecej lidze świata lepiej niż w Europie i Rosji.
(to nius z bardzo #niepopularnaopinia jednak zanim skomentujecie przeczytajcie cały tekst, choć na wyrywki)
Szczegóły:
Caitlin Clark w 2025 roku zarobiła z reklam około 16 milionów $
Sabriona Ionescu - około 10 milionów $
Angel Reese - około 9.4 miliona $
Bardzo dobre wiadomości i choć gwiazdy, jak Caitlin Clark dalej będą zarabiać dużo za mało, to chociaż ogólna dystrybucja kasy w lidze wreszcie wejdzie na godny poziom.
To też podobna sytuacja do NBA, gdzie największe gwiazdy zarabiają wielokrotnie mniej niż zarabiają dla ligi, ale "dzielą" się kasą z zawodnikami z poziomów średniego i niższego, którzy z punktu widzenia produkcji, są przepłacani.
Rewolucja w WNBA, wreszcie zaczynamy mieć do czynienia z poważną ligą...
...choć najlepsze zawodniczki NCAA ciągle będą zarabiały więcej niż gwiazdy "dorosłej" ligi.
i teraz idźmy krok dalej...
Rentowność NBA, a WNBA - pogadajmy o faktach.
Pod postem o zmianie CBA WNBA pojawiła się cała masa komentarzy, o ogólnym wydźwięku:
(Biedni, 12 miliardów przychodu NBA w tym roku, przy łącznym prognozowanym salary cap WNBA na poziomie 105 milionów, a w 2025 wynoszącym 20 milionów)
(Najbogatsi ludzie świata kupujący kluby WNBA są najwyraźniej idiotami)
(Cóż, nie każdy słyszał o idei inwestycji długoterminowej. Czy jak kupujecie betonowe złoto, w sensie mieszkania na inwestycję, to się złościcie że nie zarabia dla Was co miesiąc, czy zakładacie, że za X lat zarobicie dwukrotność zainwestowanej kwoty?)
(Zupełnie jakby jedno miało coś wspólnego z drugim w tym przypadku)
(Ciekawe czy Zuckerberg tak mówił pracownikom rosnącego FB przed monetyzacją, Musk pracownikom Tesli kiedy leciała na stracie i poprzedni właściciel Twittera, także przed monetyzacją i przy monstrualnych stratach)
(Rozumiem, że Wam wystarczają owocowe czwartki i karta Multisport, żeby nie prosić o zasłużoną podwyżkę)
I nawet nie będę głębiej dyskutował z tymi opiniami.
Jednak pogadajmy o kilku faktach:
Na tym samym na czym polega obecne postrzeganie koszykówki kobiecej w Polsce. Nie widzimy w tym produktu, a patrzymy poprzez stary stereotyp. Zapraszam na kilka liczb.
1. Game 7 Finałów NBA 2016 - Cleveland Cavaliers vs Golden State Warriors - 31.0 mln widzów
2. Finał NCAA Kobiet 2024 - South Carolina vs Iowa - 18.9 mln widzów
3. Game 6 Finałów NBA 2019 - Toronto Raptors vs Golden State Warriors - 18.3 mln widzów
4. Finał NCAA Mężczyzn 2025 - Florida vs Houston - 18.1 mln widzów
5. Finał NCAA Mężczyzn 2024 - UConn vs Purdue - 14.8 mln widzów
6. Półfinał NCAA Kobiet 2024 - Iowa vs UConn - 14.4 mln widzów
7. Game 6 Finałów NBA 2022 - Warriors vs Celtics - 14,2 mln widzów
Tak - na sześć najlepiej oglądalnych spotkań koszykówki ostatniej dekady, dwa to koszykówka kobieca.
Zatkało? No to czytajcie dalej.
Cóż, teraz to wygląda "nieco" inaczej. Spójrzmy na zakończone sezony w obu ligach.
W sezonie 2024-25 średnia oglądalność NBA w telewizji ogólnokrajowej wynosiła 1.53 mln (w obecnym sezonie jest prawie 2x więcej - zasługa przeniesienia się do dużo większej NBC)
W sezonie 2025 średnia oglądalność WNBA w ogólnokrajowej telewizji wyniosła... 1.3 mln - to aż 85% średniej oglądalności NBA.
Czyli:
WNBA ma średnią telewizyjną oglądalność na poziomie 85% oglądalności NBA
WNBA zarabia z praw telewizyjnych 7.5% tego co NBA
WNBA ma salary cap (to nowe, rewolucyjne) na poziomie 4.2% tego co w NBA
Wiem oczywiście, że zarobki NBA się biorą też z miliona innych rzeczy, ale same te 3 liczby powinny dać wszystkim do myślenia.
Sama strata wynika z wielu rzeczy - niedoskonały zarząd jest jedną z nich, ale nie główną.
Najważniejsze są inwestycje w rozwój i podniesienie standardu w lidze - straty w 2018 roku wynosiły tylko 10 mln, a w 2024 urosły do około 40 milionów. Jednak większość tej straty można zrzucić na przerzucenie się drużyn WNBA na loty czarterowe - sam ich koszt w sezonie 2024 wyniósł 25 mln dolarów. Gdyby drużyny podróżowały po staremu - strata byłaby w okolicy 15 mln dolarów, w pełni usprawiedliwiona intensywnymi inwestycjami w marketing i rozwój ligi.
(Nie ma pełnego raportu za rok 2025, ale wygląda na to, że liga wygenerowała w nim 10 milionowy zysk według raportu Związku Zawodniczek).
Dla kontekstu - Charlotte Bobcats za dołączenie do NBA w 2004 roku zapłacili 300 mln $, co po uwzględnieniu inflacji wyniosło by teraz około 516 mln $, a Raptors i Grizzlies w 1995 roku płacili po 125 mln $ - 266 mln $ na obecne - wartość porównywalna do obecnego rozszerzenia WNBA.
To pokazuje, że WNBA jest wartością drużyn zaledwie jakieś 30 lat za NBA (zarobkami zawodniczek jakieś 60)
Nie, niemal każda szybko rosnąca firma na początku przynosi straty i wymaga inwestycji. Tak było z Metą, Twitterem, Teslą, wybieraj co chcesz.
Ale przede wszystkim... tak było z NBA.
Od założenia ligi, przez bite 40 lat NBA przynosiła straty, rzadko nawet zbliżając się do wyjścia na zero. Dopiero w erze Magica i Birda (lata 80), NBA na stałe zaczęła bilansować zyski i straty, a pod zarządem Davida Sterna i po przyjści do ligi Jordana, liga eksplodowała i zaczęła JAKO CAŁOŚĆ przynosić zyski.
Do tego momentu, właściciele NBA dopłacali do prowadzonych zespołów, niektórzy dla rozrywki, a inni traktując to jako inwestycję długoterminową.
Jednak przełom finansowy dla NBA przyszedł dopiero po 2011roku, bo jeszcze w 1999 roku, w trakcie lockoutu, według raportu właścicieli... 80% zespołów NBA przynosiła straty, a za łączny zysk ligi odpowiadało pozostałe 20% drużyn.
I teraz, jeśli chcesz wiedzieć, czy gracze podeszli do tego ze zrozumieniem, a nie tak jak te "roszczeniowe baby" (Pay us what you owe us)...
Zarabiający wtedy 17 milionów dolarów rocznie w Knicks, Prezydent Związku Graczy - Patrick Ewing tak argumentował konieczność poprawy sytuacji finansowej zawodników i przekazanie im większego procentu BRI:
"We make a lot of money, but we spend a lot of money."
I najwyraźniej takie argumenty wystarczyły do przeforsowania postulatów graczy, mimo 80% ligowych klubów przynoszących straty.
W trakcie kolejnego lockoutu, w 2011 roku David Stern stwierdził, że 2/3 zespołów NBA przyniesie straty.
Dopiero w 2017 roku, NBA po raz pierwszy zaraportowała, że żadna z drużyn ligi strat nie przyniosła - po 70 latach istnienia ligi (tymczasem WNBA ma dopiero 28 lat).
Czy to jednak lewacka walka o równouprawnienie kosztem zdrowego rozsądku i feministyczny wymysł?
FB PostPrime.pl
#koszykowka #sport #nba #wnba #rownouprawnienie
