Każdy z nas jest osadzony w jakiejś roli w życiu. Męczy mnie praca, monotonia i to że jest to obowiązek. Muszę przyjąć te role bo mam rodzinę, kredyt etc. Wielu ludzi pozazdrościło by mi takiej pracy. Siedzę w domu, robię jakieś zadania, jestem programistom. Dobrze zarabiam w pracy nie ma spiny. Teraz nawet córka jest u dziadków i mogę spać ile chce. Ale najgorsze jest to że muszę się przemóc. Przemóc się żeby rano znowu usiąść do komputera i walczyć z problemami od których mózg się topi. Plecy bolą a praca jest nudna, nie przynosi satysfakcji, ale za to dobrze płatna. Złota klatka obowiązku. Oglądam sobie na youtubie gościa który jeździ na bykach i żyje na wsi, Pan Romek. Wydaje mi się że jest szczęśliwy, ale to zawsze tak jest do czasu aż się nie wejdzie w czyjeś buty. Już mam za sobą prawie 9 lat pracy zawodowej, do dobrych pieniędzy doszedłem dopiero niedawno, bezczelnością. Czeka mnie jeszcze jakieś 30 lat pracy a to brzmi jak wyrok. Chciałbym żyć pełnią życia a nie pracować ,:( ale wtedy byłbym biedny a nie wiem czy by to nie było gorsze.