Każda epoka, nie tylko romantyzm, ma swój własny romantyzm, a każdy romantyzm ma z innymi romantyzmami tyle wspólnego, że się za czymś tęskni. Silnym motywem najbliższego mi kulturowo, bo polskiego romantyzmu była tęsknota za ojczyzną, więc i o tym właśnie napisał mi się poniższy wytwór, bo temat ten znam z autopsji. No a pan Hemingway twierdził ponoć – bo zawsze dobrze się na jakiś autorytet powołać – że jeśli pisać, to tylko o tym czego się samemu doświadczyło.
Modlitwa powracającego emigranta
Gdyś już nasycony świata jest bezmiarem,
gdy cknisz za ojczyzną i jakoby karę
znosisz dni ostatnie: tak tęsknisz do lotu!
Bo już się nie możesz doczekać powrotu
do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,
do bigosu, żurku, pierogów, kopytek,
do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,
bilbordów przy jezdniach, plastików palonych
i do gówna w Wiśle, do ryb śniętych w Odrze!
Więc spraw, Panie Boże, żeby było dobrze:
daj powrót szczęśliwy na ojczyzny łono!
Niechaj orzeł biały otoczy obroną
– skrzydłem niech okryje! – pisklę po powrocie;
pisklę marnotrawne – nie szczędź jemu pociech,
jak biblijny ojciec nie odrzucił syna.
Pod skrzydłami swemi teraz je zatrzymaj!
I trzymaj je mocno! I możliwie długo!
Niech ma życie barwnie - wszak jesteś papugą
narodów. Albo może pawiem?
Tylko jedną prośbę jeszcze Ci wystawię,
niechże moje modły ku Tobie polecą:
daj mu, Boże, euro po cztery pięćdziesiąt.
#zafirewallem