Jeszcze jeden machnąłem, z rozpędu, pod wpływem podwójnej inspiracji: raz tym komentarzem sentymentalnym o świętach minionych i pieniądzach od babć i wujków, dwa tym wspaniałym fragmentem z No speaking inglese pana Kazika Staszewskiego: najbardziej mnie teraz wkurwia u młodzieży to, że już więcej do niej nie należę. Oto proszę:


Sonet starego pierdziela


Moje drogie dzieci, czy wy jeszcze gracie

w gry takie na podwórku, jak klasy albo bąk?

A może już tylko świat wirtualny znacie

w tych tabletach waszych, przyklejonych do rąk?


Albo, trochę później, w bramie wystawanie

i w nich z kolegami potajemne picie

pierwszych alkoholi, podebranych tacie,

które to na całe zapamiętam życie.


W koleżance z klasy pierwsze zakochanie,

o którym przecież ona wcale nie wie!

Bo tylko to się końskie do niej zalecanie

było wszystkim co ku niej wydobyłem z siebie.


OK, boomer – nie mówcie. Nie róbcie przykrości

staremu pierdzielowi, co tęskni do młodości.


***


Znów to jest sonet pozakonkursowy ze względu na użycie słów ze (wspaniałego!) Sonetu Słów Zakazanych. Niemniej, zdecydowanie jest to #tworczoscwlasna w kawiarence #zafirewallem . I może nawet #poezja , gdzieś obok naszej zabawy #nasonety.

Komentarze (10)

Zaloguj się aby komentować