W ten weekend Argentyńczycy otrzymają rzadką okazję gruntownej zmiany ustroju gospodarczego. Zobaczymy, czy wystarczy im odwagi, aby wyrwać się z peronistycznych kolein, które przez poprzednie dekady zrujnowały ten niegdyś najbogatszy kraj świata.
Jak w Ameryce Południowej wygrywają reprezentanci burżujów (w tym amerykańskich) to ok. A jak wygrywają socjaliści to robią tam zamach stanu. Taka to jest "demokracja".
@Matkojebca_Jones myślę że obecna ekipa się nie sprawdza i powinna byc zmieniona. Nie interesuje się argentyna, ale za mojego zycia to chyba jedyny kraj ktory bankrutuje co kilkanaście lat.
Bez wnikania w szczegóły, jeśli bankrutujesz co x lat to robisz coś źle. Jeśli od xx lat rządzą Ci sami, no to robią to źle.
Ja wrzucam jako ciekawostkę bo gdyby wygrał można by zerknąć na efekty za x lat.
To gościu też socjalista? To prezydent Argentyny w latach 2015-2019.
Fragment artykułu Forsal:
Niestety w Argentynie wszelkie próby reform niweczone są w ostatecznym rozrachunku przez szalejącą inflację, niestabilny kurs peso, wysokie zadłużenie, nagły spadek zaufania inwestorów zagranicznych i ucieczkę kapitałów. Tak skończyły się wprowadzone w formie terapii szokowej reformy wolnorynkowe zarówno administracji prezydenta Carlosa Menema z lat 90. XX w. (1989–1999), jak i administracji prezydenta Mauricio Macri w latach 2015–2019.
Warto różne rzeczy czytać i cokolwiek być krytycznym. A artykuł jaki podlinkowałeś jest turbo kiczowty, jest wybitną agitacją polityczną już z samego nagłówka. Nie trzeba być szerlokiem żeby widzieć że to nie dziennikarstwo.
Ciekawe też że przez te "kilkadziesiąt lat rządów socjalistów" nie ma w Argentynie jeszcze socjalizmu.
Właściwie więcej socjalizmu chyba jest nawet w państwach Skandynawskich, ale jakoś Krzysztof Kolany nie chce wskazać jakiejś ostatniej libertariańskiej nadzieji dla pogrążonych w kryzysie Finów i Duńczyków. Może też seria innych czynników decyduje o tym czy gospodarka kwitnie, a nie tylko ilość socjalizmu? Tak naprawdę sam socjalizm w ogóle nie przeszkadza gospodarce, jest dość neutralny, za to decyduje o rozwarstwieniu.
Kolejna sprawa.
Przed socjalistami było lepiej? To znaczy libki lepiej się sprawowały? Były libki i było dobrze, potem przyszli socjaliści i zrobili kryzys? Czy jak to sobie wyobrażasz?
Ostatnie sto lat Argentyny to jeden wielki kryzys praktycznie, niezależnie kto rządził.
myślę że obecna ekipa się nie sprawdza i powinna byc zmieniona. Nie interesuje się argentyna, ale za mojego zycia to chyba jedyny kraj ktory bankrutuje co kilkanaście lat.
Bez wnikania w szczegóły, jeśli bankrutujesz co x lat to robisz coś źle. Jeśli od xx lat rządzą Ci sami, no to robią to źle.
Ja wrzucam jako ciekawostkę bo gdyby wygrał można by zerknąć na efekty za x lat.
Artykuł sprawia wrażenie jakby reformy liberalne to była jakaś nowość w Argentynie. Po pierwsze nie nowość, po drugie te efekty są chujowe. A jakie miałby niby być kucu?
To że to chujowe to wiadomo to i z teorii i z praktyki (również argentyńskiej).
@Matkojebca_Jones i jeszcze jedno co może ułatwi nam komunikację. Ja nie jestem takim skrajnym wolnorynkowcem i "państwa nie ma". Nie uważam że to magiczne rozwiązanie. Wszystkich problemów itd.
@tyle_slow No to nie popieraj k0nfederacji, bo to ona właśnie reprezentuje, a przynajmniej jej NowoNadziejowa część.
ale to Ty się rozpędzasz w interpretacjach. Ja wrzuciłem informację.
Jesteś jak Krzyszof Gonciarz. "On tylko podał dalej".
Po pierwsze komentarz mogłeś napisać własny, ale wkleiłeś z artykułu (opcja domyślna na hejto).
Po drugie wrzuciłeś nie" tylko informację" (bo jaką niby?), ale link do całego artykułu, który ja skomentowałem, a nie może być co do tego innego komentarza niż ten że to debilna oczywista ordynarna agitacja polityczna fanatycznego kuca zatrudnionego w mediach biznesowych bo się burżujowi (właścicielowi portalu) taki podoba. Ciekawe że burżuje do pisania w swoich mediach nie zatrudniają ludzi postulujących znacjonalizowanie majątków burżujów.
@tyle_slow Jedyna lekcja z tego co czytasz to to że portale takie jak bankier czy money są mocno upolitycznione. To znaczy probiznesowe. Gdy czytasz "Javier Milei - ostatnia nadzieja Argentyny" (i tak jest przez cały artykuł) to to nie jest dziennikarstwo, tylko jawna ordynarna agitacja polityczna. Ostre przedstawienie sympatii politycznych na dzień dobry i przez cały artykuł. To tak jakbyś przeczytał w Polsce artykuł: "Adrian Zandbrg- ostatnia nadzieja Polsk?" albo "Krzysztof Bosak - ostatnia nadzieja Polski?" "Donald Tusk - ostatnia nadzieja Polski?". To samo artykuł money.pl jaki podlinkowałem.
To są artykuły polityczne, czyli reprezentujące konkretną grupę interesu, krystalizującą się w danej partii politycznej. W przypadku tychże mediów biznesowych są to środowiska biznesowe, popierające partie liberalne/prawicowe z natury swojego interesu.
Oczywiście danych nie należy odrzucać, dane to dane, sam czerpię dane z tych mediów, ale pamiętaj że te opinie to nie są fakty, tylko opinie. W dodatku fakty, dane, nieprzychylne narracji liberalnej są pomijane, przez często trudno mi dotrzeć do informacji takich jakie mnie interesują (większość mediów w Polsce jest biznesowa, z natury rzeczy kapitalizmu).
Przykładowo tutaj obarczając winę za kryzys w Argentynie sięgnięto aż do zamierzchłych czasów Perona, gdzie przecież bliżej teraźniejszości był Pinochet i chickago boys. Napisano "peronistyczne koleiny które przed dekady zrujnowały ten niegdyś najbogatszy kraj świata". W rzeczywistości Argentyna miała swojego Balcerowicza już po Peronie, a kryzysy trwały. Argentyna już zweryfikowała liberalną "ostatnią nadzieję".
Nie wiem jak walczyć z biznesową (libkową) propagadną i wpływami propagandowymi amerykaańskich korpo w Polsce (przykład - Tomasz Wróblewski) gdzie jego organizacja należy do amerykańskiego Atlas Network.
@Matkojebca_Jones jak wyżej. O argentynie prawie nic nie wiem, o wyborach sie teraz dowiedziałem. Że media kłamią i manipuluja to wiem, bo sympatyzuję z konfederacja i widzę.
Na tym etapie jedyna ciekawostka to że są wybory i jest szansa że zmieni się ekipa rządząca. Jak wygra wspomniany to za rok czy dwa będzie mozna zerknąć czy coś się zmieniło, jak wyszlo. Ale mam świadomość że wskaźniki moga zacząć byc ładne, a życie stanie się beznadziejne.