Jako, że przyzwyczailiśmy się do kolejnych doniesień o ostrzale ukraińskich miast, przypominam, że za każdym pociskiem ruskim stoi ludzka tragedia.
W październiku ubiegłego roku mąż Anny i jej córeczka przywiozły ją wraz z nowo narodzonym synkiem ze szpitala położniczego do domu. Wczoraj wieczorem Anna i jej 4-miesięczny syn zostali zamordowani przez terrorystów w Odesie.
#wojna #ukraina #rosja
