@CoryTrevor Ja znam lepszy. Kiedyś piłem sporo piwa - takiego porządnego, kraftowych firm, kobita mi specjalnie zamawiała.
Sporo tego się lało, wieczorami gdy grałem na serku albo gdy sobie oglądałem filmy w ogrodzie.
No ale w końcu się wziąłem i przestałem, bo to już podchodziło pod alkoholizm, jak prawie codziennie schodzą 4 butelki albo więcej. No więc pewnego dnia przestałem, z dnia na dzień, pić, i od tamtej pory nie piję wcale, 8 czy 9 rok. Nawet nie mam ochoty, nawet w upały.
Z rok temu żona kupiła sobie Zetecki 0% - zaskakująco smaczny jak na bezalkoholowe.
No to któregoś razu latem kupiłem sobie kilka, zaczynam pić, i... zaczyna mi się we łbie kręcić, zaczyna "szumieć".
Czaicie? Organizm miał taką pamięć mięśniową, że wmawiał mi że wypiłem alkohol. Na wszelki wypadek Zetecki 0% też sobie odpuściłem, bo patrząc na problemy innych z odstawieniem alko, chyba miałem szczęście.