@Pimenista2 Zwykle w takich sytuacjach staram się nie wypowiadać. Ale czasami, gdy zamiast argumentów widzę obelgi, nie sposób zdzierżyć. Ujmę to najprościej jak się da, tak abyś zrozumiał: od 24 lutego zeszłego roku, świat z punktu widzenia Polski, podzielił się na dwa obozy: tych którzy wspierają ofiarę i tych którzy stoją po stronie agresora. Bo agresorem jest państwo, z którym przez całą swoją historię Polska prowadziła wojny. Który nigdy nie był naszym realnym sojusznikiem i z którym nie łączy nas absolutnie nic, poza krwią i cierpieniem. Jest to wreszcie państwo, które otwarcie deklaruje wobec Zachodu, a więc i wobec nas wrogość. W tej sytuacji nie ma miejsca na "symetryzm", "centryzm", "obiektywizm", bo to jest, k⁎⁎wa mać wojna! Rozumiesz?! Toczy się na Ukrainie, dzięki czemu pierwszy raz w historii to nie my musimy na wojnie o swoją przyszłość umierać. Pierwszy raz udało nam się stanąć nie tylko po stronie prawdy, ale również siły. Ta wojna toczy się o to, aby gdzieś we wschodniej Polsce twojego trupa nie żarły psy. Żydzi czy Palestyńczycy nie mają z tym nic wspólnego, więc od 24 lutego 2022 ich wspólne zapasy niewiele mnie obchodzą. Ani jedni, ani drudzy nie opowiedzieli się po żadnej ze stron, więc jak dla mnie mogą sobie poodrywać łby. Nasza przyszłość kiełkuje w ukraińskich czarnoziemach, nie na palestyńskich piaskach.