I z uporem się będę upierał, że wiersz o moim mieście rodzinnym napisałem wcale nie dlatego, że o Gorzowie mi jakoś za cholerę nie chce wyjść, ale wyłącznie z tego powodu, że kolega @splash545 kiedyś wyraził nadzieję, że taki wiersz napiszę.
***
Moje miasto
Miasto na wschodzie – ominął je postęp,
życie mieszkańcy mają tu proste,
a żeby przyjemność móc poczuć przez moment,
można tu tylko przelecieć żonę.
Miasto na wschodzie, co postęp ominął –
z rozrywek jest jeszcze w nim tanie wino
latem pijane na skwerku w słońcu,
zimą na chłodnym i wietrznym dworcu.
Miasto, gdzie wszystko się dzieje pomału,
miasto układów, kolesi i wałów,
miasto znad ścieku, czyli Silnicy,
miasto, które się nigdzie nie liczy.
Miasto bez krzty poczucia humoru,
stolica chamstwa, braku honoru –
większy pożytek byłby już z lasów
niż z tego miasta z poprzednich czasów.
***
#nasonety
#zafirewallem