I ja trafiłam na swoje Waterloo.
Szybkie czytanie bywa do kitu.
W ramach wakacyjnego odprężenia wróciłam do Geralda Durrella, zwierzoluba, którego książki o dzieciństwie na Korfu są jednymi z moich ukochanych.
I wzięłam do ręki Zoo w walizce.
To ma taką wielkość i czcionkę, że czytało mi się jednocześnie nie dwa-trzy wersy jak zwykle, tylko dwie strony naraz.
Dostałam zeza, bólu głowy, nic nie zapamiętałam i doszłam tylko jakoś do dwudziestej strony.
Wydawanie w ten sposób książek dla dorosłych powinno być karane!
#ksiazki #czytajzhejto
#koty
