I ja trafiłam na swoje Waterloo.


Szybkie czytanie bywa do kitu.


W ramach wakacyjnego odprężenia wróciłam do Geralda Durrella, zwierzoluba, którego książki o dzieciństwie na Korfu są jednymi z moich ukochanych.

I wzięłam do ręki Zoo w walizce.

To ma taką wielkość i czcionkę, że czytało mi się jednocześnie nie dwa-trzy wersy jak zwykle, tylko dwie strony naraz.


Dostałam zeza, bólu głowy, nic nie zapamiętałam i doszłam tylko jakoś do dwudziestej strony.


Wydawanie w ten sposób książek dla dorosłych powinno być karane!


#ksiazki #czytajzhejto

#koty

4ba778ed-12d7-4b81-a7da-f4338099d12a

Komentarze (11)

Zaloguj się aby komentować