
Huti zaatakowali dronami i rakietami Arabię Saudyjską. Celem rafinerie. Ranne zostały przynajmniej 73 osoby
OnetRebelianci z ruchu Huti przeprowadzili ataki na terenie całej Arabii Saudyjskiej, raniąc ponad 70 osób i powodując zatrzymanie pracy niektórych elektrowni. I tak już trudna sytuacja w regionie robi się coraz bardziej napięta.
Co najmniej 73 osoby, w tym kobiety i dzieci, odniosły rany — poinformował generał dywizji Turki al-Maliki, rzecznik sił koalicyjnych pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej. Powiedział, że ataki były "bezsensowne". Jednocześnie oskarżył wspieranych przez Iran jemeńskich rebeliantów o atakowanie obiektów cywilnych i gospodarczych w miastach Abha, Chamis Muszajt, Dżizan i Nadżran.
Saudyjskie ministerstwo energii poinformowało, że ataki spowodowały pożary w kilku miejscach na południu kraju, co tymczasowo wstrzymało część działalności.
Al-Maliki oświadczył, że dowództwo sił koalicyjnych pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej — które walczy z rebeliantami w ramach wojny domowej w Jemenie — "podejmie wszelkie niezbędne środki operacyjne, aby z najwyższą determinacją powstrzymać terrorystyczną milicję Huti".
Pomimo starań, by trzymać się z dala od wojny USA z Iranem, w lipcu Arabia Saudyjska stanęła w obliczu ataków rakietowych ze strony Huti, co położyło kres kruchemu, trwającemu cztery lata zawieszeniu broni między grupą rebeliantów a królestwem.
Od tego czasu konflikt się nasila, a Huti ogłosili blokadę saudyjskiej żeglugi na Morzu Czerwonym w odwecie za zablokowanie przez USA cieśniny Ormuz.
Wojna w tle
Ataki dronów i rakiet były wymierzone w rafinerie na wybrzeżu Morza Czerwonego, eksploatowane przez saudyjskiego giganta naftowego Aramco.
Grupa rebeliantów przeprowadziła wtorkowe ataki kilka godzin po tym, jak oskarżyła Arabię Saudyjską o nalot na więzienie w północnej prowincji Al-Dżauf w Jemenie. W wyniku uderzenia miało zginąć siedem osób, w tym dziecko odwiedzające to miejsce, a siedem innych zostało rannych.
Nasr ad-Din Amer, członek biura politycznego Huti, napisał w mediach społecznościowych, że "trwająca, szeroko zakrojona reakcja znacznie wykracza poza to, co krąży w mediach społecznościowych, i ma znacznie szerszy zasięg".
Na miejscu, w walkach w pobliżu Morza Czerwonego na zachodnim wybrzeżu Jemenu, zginęło ponad 300 osób. Rebelianci próbują przejąć tereny graniczące ze strategiczną cieśniną Bab al-Mandab — arterią żeglugową położoną między Jemenem a Dżibuti i Erytreą. Trasa stała się kluczowa dla eksportu ropy z Arabii Saudyjskiej.
Wojna domowa w Jemenie rozpoczęła się w 2014 r., kiedy Huti zajęli stolicę, Sanę, oraz znaczną część północy kraju i zmusili rząd do ucieczki. W kolejnym roku interweniowała koalicja pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej, w skład której weszły również Zjednoczone Emiraty Arabskie, próbując przywrócić rząd do władzy.
W wyniku konfliktu, w którym Huti walczą przeciwko uznanemu na arenie międzynarodowej rządowi, rebelianci przejęli kontrolę nad większością głównych ośrodków miejskich Jemenu, w tym nad Saną.
Na początku tego roku doszło do eskalacji napięć między sojusznikami USA — Arabią Saudyjską a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi — w wyniku rozpadu ich partnerstwa w wojnie w Jemenie, co doprowadziło do wycofania się ZEA.
W odpowiedzi na uderzenie na lotnisko w Sanie Huti przeprowadzili w lipcu ataki rakietowe na międzynarodowe lotnisko Abha w Arabii Saudyjskiej, co zakończyło faktyczne zawieszenie broni.
Według szacunków Organizacji Narodów Zjednoczonych wojna domowa w Jemenie pochłonęła co najmniej 150 tys. ofiar śmiertelnych i doprowadziła kraj na skraj głodu.
#wiadomosciswiat #bliskiwschod #arabiasaudyjska #jemen
#owcacontent