Komentarze (33)
@januszpawlacz420 Jeżeli ktoś jest wierzący, i składa przysięgę małżeńską przed Bogiem, to nie istnieje coś takiego jak rozwód, za wyjątkiem scenariusza uwzględniającego zdradę, i to jest czarno na białym w Piśmie Świętym. Jak widać Kościół Katolicki tego nie uznaje, i w zależności od tego, kto jest jak wpływowy, bądź majętny, robi co chce, co przytoczyłem w komentarzu powyżej.
@MauveVn Facet, u którego w latach '90 kosiłem trawniki (moja pierwsza praca), otrzymał rozwód kościelny od samego papieża JP2 (to chyba - wtedy przynajmniej - jedyna osoba, która mogła rozwodu udzielić). Był człowiekiem głębokiej wiary (znajomy, nie papież), a jego kobieta nie mogła dać mu dzieci. Wówczas małżeństwo - mimo "spółkowania" - nie jest formalnie "skonsumowane" (chyba o to chodzi i takim językiem się o tym mówi), a ta nieskuteczna konsumpcja uprawnia do starania się o rozwód kościelny. Oczywiście do tego zeznania świadków, lista obecności na mszy itd. Aha, zapomniałem dodać, że jego żona zmarła była.
On nie mógłby wziąć kolejnego ślubu kościelnego bez tego rozwodu. Teraz chyba takie rzeczy załatwia ktoś w randze biskupa.
@ramen Mieszasz strasznie. Jak zmarła, to małżeństwa nie ma - wdowiec może brać ślub kościelny. Nie mieli dzieci - trudno - bezpłodność nie jest żadnym problemem (chyba, że została celowo zatajona). Celowe zatajanie czegoś istotnego przed ślubem jest właśnie podstawą do takiego procesu (który jest kompletnie bez sensu, jeśli jesteś wdowcem).
Zaloguj się aby komentować
