@Fly_agaric to czyni z niego jedynie desperata.
Niekoniecznie wariata.
Sam urząd potwierdza, że spór trwa od lat zatem jakieś odwołania i rozprawy musiały się odbyć.
To że nie wyłożył wszystkich papierów od razu przed prasą niczego nie oznacza. Sugeruje najwyżej nieufność do opinii publicznej.
Poza tym broniący go mecenas stwierdza, że istnieje mnóstwo materiałów do przetworzenia od lat 70 wzwyż. On pieniędzy z wywłaszczenia nigdy nie odebrał, ani pod niczym się nie podpisywał.
Ja rozumuję tak: Mógł nie dopełnić formalności, np. nie odpowiedział na pismo we wskazanym czasie. W efekcie droga gruntowa na którą się zgodził w latach 80 została poszerzona o jego pole i zmieniła w asfaltową. Za ten pas ziemi urząd postanowił zapłacić 13 zl za metr i te pieniądze od kilkunastu lat znajdują się w depozycie urzędu.
Odwołał się, ale po czasie i skierował sprawę na drogę sądową. Przegrał. Wkurwił się.
To rolnik, a nie prawnik czy inny magister.
@wielkaberta powyżej wydaje się zajarzył, że powstały pewne"szarości". Poza tym, że nie wiemy rzeczywiście ile zostało udokumentowane. Dlaczego Ty nie możesz dopuścić innych możliwości?