Dyskusja użytkownika jajkosadzone
I to jest dobry pomysl,ale nie dziala na ludzi.
Na ludzi lepiej dziala jednorazowe 1000 zl niz comiesiecznie 100 zl.
I takimi decyzjami napedza sie popularnosc populistom.
#polityka
I to jest dobry pomysl,ale nie dziala na ludzi.
Na ludzi lepiej dziala jednorazowe 1000 zl niz comiesiecznie 100 zl.
I takimi decyzjami napedza sie popularnosc populistom.
#polityka
Na ludzi lepiej dziala jednorazowe 1000 zl niz comiesiecznie 100 zl.
To tylko pokazuje jakim kalibrem intelektualnym są ludzie, którzy to wybierają i jak wysoko zawieszona jest poprzeczka dla wszystkich startujących w wyborach i ubiegających się o głosy elektoratu. To są właśnie ci tytani intelektu, którzy rzekomo "tom polske tymi rencoma", którzy w przeciwieństwie do ciebie "wiedzo lepiej bo ty to w dupiu byłeś i gówno widziołeś" i w ogóle "co ty możesz wiedzieć wy to teraz gówno wiecie i nic się nie uczycie". A potem się okazuje, że tę rzekomą elitę przerasta najbardziej elementarna matma na poziomie pierwszej-drugiej klasy podstawówki.
@NiebieskiSzpadelNihilizmu
Powiem tak: mnie ten temat tez dotyczy,bo moj syn jest na rencie:)
Emeryci jak emeryci,ale w calej budzetowce tez masz tzw.trzynastke- myslisz,ze rozmowa wyglada inaczej?
Po prostu ludzie nie potrafia oszczedzac- wydadza wszystko co dostana,wiec takie gadanie ze nie powinno byc panstwowych emerytur czy likwidacja zus i cala wyplata do reki brzmi pieknie w paroweczkowych bajkach:)
Po prostu ludzie nie potrafia oszczedzac- wydadza wszystko co dostana
@jajkosadzone o to to. Wieczne "DEJ" i przeświadczenie, że wystarczy wyjść na środek, potupać nóżką, nabazgrać na jakimś bannerze "strajk" i wszyscy nagle się rzucą z pomocą. Mnie od dzieciaka rodzice uczyli szumnie nazywanego szacunku do pieniądza, ale nie na zasadzie cebulenia wszędzie i za wszelką cenę, ale rozsądnego myślenia, czy to, co sobie wymyśliłem faktycznie jest mi potrzebne, czy to jest taka zachcianka chwili "bo u innego zobaczyłem". Ewentualnie czy mam dość kasy, żeby mnie było na to stać tak, że jak za chwilę przyjdą jakieś wydatki, to będę miał jakiś zapas. I wiadomo, że wydatki z kieszonkowego za dzieciaka, a wydatki w dorosłym życiu, kiedy trzeba płacić podatki, rachunki i samemu się wyżywić to kompletnie 2 światy, ale filozofia zostaje ta sama. Myśl ile masz kasy i jakie są priorytety w jej wydawaniu. A niestety ludzie... no mają to w dupie. Wrzasną, dostaną raz, zobaczą, że wszystko co trzeba to trochę powrzeszczeć, to jak kasa się skończy, to zaraz wyciągną łapę po więcej, bez żadnej wdzięczności, bo nagle to się stanie jakimś niepisanym obowiązkiem darczyńcy. No bo raz dał. Zresztą IMO to samo się tyczy również tego rozpasanego brania wszystkiego na kredyt. Jak mnie na coś nie stać, to mnie zwyczajnie na coś nie stać, a nie, że nagle robimy fiku miku i nagle mnie stać, mimo, że tak jak kasy nie miałem, tak jej dalej nie mam, teraz jeszcze bardziej, bo muszę jeszcze ekstra spłacać odsetki. Ale ludzie w tym szale kupują wszystko na kredyt- dom, mieszkanie, auto, meble, sprzęt, elektronikę, a jak nie da się już spłacać kredytu, to biorą drugi kredyt. Na spłatę tego pierwszego.
Zaloguj się aby komentować