@plemnik_w_piwie tak, a co?
Jak się "rżnięciem jajec" zmniejszy populację, to ekosystem się ustabilizuje. Mamy XXI wiek i metody ze średniowiecza można zastąpić humanitarnymi sposobami kontroli populacji. A nie jak na filmie: opakować dystrybutor trucizny w błyszczące sreberko i odtrąbić sukces.
Ludzi też jest za dużo, to może powystawiaj takie pułapki z logiem darmowych napoi 3cytryny żeby ekosystem naprawić..
O czym i z kim ja dyskutuję w ogóle
@spawaczatomowy rozmawiasz z właścicielem kota. Mój kot może robić syf w moim domostwie, ale jak go wypuszcze beż kontroli i ten zacznie plondrowac sąsiadowi fermę szynszyli to nie będę miał sąsiadowi za złe, że odstrzeli mojego szkodnika. Urzędowe odstrzelanie kotów i psów widziałbym tylko w lasach przy rezerwatach przyrody. W reszcie kontynentu odłów i kastracje. Ale do gatunków naplywowych I inwazyjnych nie mam skrupułów - prółbym do nich z 0.50 calówek niezależnie czy to rozgwiazda, żaba, królik, kot czy człowiek.
Poza tym, koty w Australii wytępiły mnóstwo gatunków zwierząt, a siedzą tam ledwie 200 lat, z czego ich populacja rośnie geometrycznie i zaczynała od zera. W 2016 roku dzikich kotów było już ponad 6000000, kiedy ekosystem jest gotów na ok. 0. Dzis pewnie jest ich bliżej 8mln i weź to wszystko wyłap i wysterylizuj, z czego połowę pod pełną narkozą i opieką pooperacyjną. A potem co, wypuścić je z powrotem, niech dalej dziesiątkują faunę? Koty żyją 10 lat na wolności, a w sprzyjających warunkach 15. Tam mają jak w raju, więc po wypuszczeniu średnio przez dekadę będą jeszcze grasować. I tylko dlatego, że mają futerko i duże oczy.
Zaloguj się aby komentować