Komentarze (4)
@A_a Na moim osiedlu jest nowy plac budowy. Idę do osiedlowego po ketchup (akurat skończył się ketchup a ja dziadowałem przed wypłatą i żyłem o tostach z serem i keczupem). I pomiędzy moim blokiem a osiedlowym jest właśnie ten plac budowy.
No nic, idę. Idę chodnikiem wzdłuż płotu budowy. Oczywiście jak na budowie muzyka rozkręcona na maksimum. Spodziewałem się disco-polo. ALE NIE! Nic z tych rzeczy! Leci radio typu Złote przeboje. Dokładniej to leciał właśnie ten przebój amerykańsko-włoski z przełomu 90s/2000s "Time to say goodbye" - link poniżej. Piosenka ma dwie wersje: śpiewa albo sam facet, albo facet z kobietą. Tym razem leciała wersja z kobietą.
I słyszę i nie dowierzam. Robotnicy chórkiem śpiewają razem z wokalistami. Ale nie śpiewają partii męskiej. O nie, nie! ONI WYJĄ CZĘŚĆ ŻEŃSKĄ WYSOKIM SOPRANEM! Patrzę przez dziurę w płocie: połowa z nich śpiewa trzymając łopaty, druga połowa wije się ze śmiechu. Też płakałem ze śmiechu.
Fragment który śpiewali jest około 1:37 minuty
https://youtu.be/4L_yCwFD6Jo?t=97
A mówię to dlatego, że wtedy pożałowałem, że nie jestem robolem na budowie tylko smutnym korpośmieciem otoczonym przez nudne baby z biura
Zaloguj się aby komentować

