Starzy już tak mają, nie potrafią wydusić z siebie nic co czują, bo uwierzyli w toksyczny wzorzec ojca-mentora, surowego i karcącego, gdzie jakakolwiek okazywanie komuś pozytywnych uczuć jest równe słabości. Popadają przez to we frustrację, stają się nerwowi zamykają się jeszcze bardziej i utwierdzają się w przekonaniu że są dobrymi surowymi ojcami którzy wychowają swojego syna na prawdziwego mężczyznę. Tak mi się wydaje przynajmniej.
Zaloguj się aby komentować