Komentarze (5)

Ze dwadzieścia lat temu za dzieciaka wkręciłem się w jakiś fajny film na Polsacie, jak zaczęły się reklamy odpaliłem kompa i poszukałem go online, przewinąłem do momentu gdzie skończyłem, obejrzałem do końca, okazało się, że Polsat zdążył w tym czasie dojechać z fabułą do połowy długości filmu

@strzepan Dla mnie w czasach przed-streamingowych błogosławieństwem były nagrywarki HDD czy później nawet TV z możliwością podpięcia dysku, gdzie można było sobie film nagrywać i zacząć go oglądać nieco później (jeszcze w trakcie nagrywania), tak, żeby przewijając reklamy "nadgonić" do czasu emisji (wcześniej oczywiście był VHS, ale tam trzeba było całość najpierw nagrać). Na Polsacie trzeba było filmy zaczynać oglądać około godziny później bo jak wcześniej to zdarzało się "dogonić" czas emisji na ostatnim bloku reklamowym

@JackDaniels Mam IPTV - jak coś jest do obejrzenia to siadam z pół godziny po rozpoczęciu i dwie przerwy reklamowe można przeskipować ;P

Ale zdarza się też jak pisze @strzepan - zauważam coś w TV - sprawdzam streamingi i odpalam online xD
Problem w tym, że wielu dobrych klasyków online nie ma (przynajmniej legalnie)..

@zuchtomek no ja mam u siebie dysk NAS i jakieś 1,5k filmów - często się zdarza, że zaczynam coś oglądać w TV (bo najpierw musi być chęć na oglądanie, a ta się pojawia np. w trakcie klikania po kanałach) i przy pierwszym bloku reklamowym albo jak film jest już jakiś czas w trakcie przełączam się na NAS. Streamingom dawno już nie ufam - za dużo wygasania licencji i kasowania filmów z bibliotek albo tak jak jest często na Prime - film darmowy raptem robi się płatny.

@strzepan reklamy w tv już dawno przekroczyły wszelkie granice dobrego smaku. Kiedyś były bloki po 5 minut, potem po 10, pod koniec jak już przestawałem w ogóle telewizję oglądać to potrafiły i po 20 trwać. 20 minut słuchani litanii wszystkich możliwych leków i "leków". Reklamowanych przez "lekarzy". Którzy nie są prawdziwymi lekarzami, ale wystarczy założyć komuś kitel, nazwać go "dohtur K. Onował" i nagle staje się znanym na całym świecie medycznym autorytetem od wszystkiego. I się zaczyna litania... Proszki na wątrobę, które "przy okazji odchudzają". Proszki na sraczkę. Proszki na zatwardzenie. Tabletki na świąd. Szampon na wypadanie włosów i łupież. Krem na grzybicę pochwy. Pigułki na upławy i pieczenie. Pastylki na wypryski na ryju. Syrop na trawienie. Maść na ból dupy. Czopki na hemoroidy. Plasterki na nerwicę. Dropsy na niespokojne giry w nocy. A jak już myślałeś, że repertuar się skończył, to domestos na obsrany kibel. 20 minut takich wspaniałości, bo chyba nikt już nie płaci im w telewizji za te reklamy poza okazjonalną biedrą i wracamy na kolejne pół godziny filmu/serialu, z którego po takiej lobotomii i tak już nic nie pamiętasz. Ale z 3-godzinnego bloku, w czasie którego leci Powrót Króla robi się godzin 5. I ja na pewnym etapie, kilkanaście lat temu, stwierdziłem, że to serdecznie pierdolę. Już nie mówiąc o syfie, który tam generalnie leci czy to w wiadomościach, czy reszcie ramówki. Zrezygnowałem z satelity jak skończył się okres trwania umowy, od tej pory jak czegoś potrzebuję, to mam internet, gdzie mogę sobie zweryfikować, czy nie sprzedają mi ściemy, mogę sobie więcej poczytać o danym temacie, wybieram to do czytam i oglądam i kiedy. Telewizja to jest zdychające medium.

Zaloguj się aby komentować